środa, 16 marca 2011

Parkour hero

Co robiłem przez ostatnie pare tygodni? Dobre pytanie.

Dobre pytanie.

Nie pamiętam.

Poza tym dostałem zlecenie na zaprojektowanie trójki superbohaterów i przerobienie ich na serię plakatów dla grupy Parkourowej.

Poniżej kilka pierwszych conceptartów. Siłowałem się z pomysłem i przelewałem na papier co mi ślina przyniosła do głowy. Na tym etapie zastanawiałem się; co jest ważniejsze przy projektowaniu superbohatera? Styl, czy wiarygodność? Peleryna Batmana jest jego symbolem i wygląda zajebiście powiewając na wietrze. Ale jest niedorzeczna, jeśli wziąć pod uwagę bieganie po dachach i walkę wręcz. Dać bohaterowi obcisły, lateksowy strój? Niby jest funkcjonalny, ale skąd na bogów normalny człowiek wziąłby coś takiego (chyba, że ma magiczny pierścień, który tworzy mu strój, albo babcię biegłą w sztuce igły)?
Na tym etapie tworzenia postaci trzeba się zastanowić, co jest dla Ciebie ważniejsze - styl, czy wiarygodność. Ogólnie uważa się, że "style over substance" nie jest najlepszym kierunkiem, (vide projekty postaci Liefielda, ahihihi) ale nie chcemy też wyłącznie suchej i nudnej treści. Nie powinno się więc przesadzać i pójść tylko w jedną stronę. Długie szaliki świetnie się rysuje i wyglądają "cool", ale zupełnie się nie nadają do sztuki swobodnego biegu, z drugiej strony nie chcemy, by nasi bohaterowie biegali w szarych dresach, koniec końców to postać fikcyjna, masz ołówek i kartkę. Baw się! TY tu jesteś bogiem.




Po zrobieniu kilku wstępnych szkiców doszedłem do wniosku, że nie chcę tworzyć superbohaterów. Chcę zwykłych ludzi, zmęczonych niesprawiedliwością, którzy doszli do wniosku, że włożenie maski i obicie paru gangsterkish mord poprawi im dzień. Chciałem stworzyć im kostiumy, które każdy dałby radę zrobić na własną rękę. To nadałoby im jednocześnie realności i pewnego odrealnienia. Jak małe dzieci ubrane w pocięty karton, które bawią się w roboty. Żadnego lateksu i żadnych peleryn.

Zrobiłem więc trochę bardziej konkretne szkice koncepcyjne.


Pierwszy przypadł mi do gustu i wiedziałem, że uderzyłem we właściwe nuty. Za to kolejne dwa były jak mleko, które leży zbyt długo w lodówce. Pachnie i smakuje w porządku...ale 'coś' jest z nim nie tak.



Oprócz trzeciego szkicu. Trzeci był po prostu kartonem skwaśniałego mleka.

Potrzebowałem zebrać moje myśli, więc odszedłem na chwilę od projektu (czyt. dokończyłem komiks do Kolektywu, a potem pojechałem do Oluty na dwa tygodnie). Po dłuższej przerwie, ze świeżym spojrzeniem i pomysłami wyciakającymi mi przez ucho, zabrałem się do pracy.


Urban (nazwa robocza, myślę nad czymś lepszym) to po prostu ten sam szkic, tylko lepiej wykonany. Pomysł naprawdę mi się podobał i w miarę rysowania jego historia sama rozwijała mi się w głowie. Jest najstarszy z grupy i na codzień pracuje w salonie tatuażu. Jego ojciec był wojskowym weteranem i pijakiem, który wypchał synowi głowę nienawiścią do ludzi i wiedzą o broni i walce. To, w połączeniu z jego problemem opanowywania gniewu, tworzy z niego beczkę prochu, gotową wybuchnąć w każdej chwili. Dlatego skacze po dachach w narciarskich goglach i z naostrzonymi na brzytwy ostrzami od łyżew przyczepionymi do przedramieni - kopanie tyłków koi jego nerwy.


Owl odpowiada za informacje. To afroamerykanin zafascynowany kulturą dalekiego wschodu. Posiada szeroką sieć informatorów w postaci bezdomnych żebraków, żuli i nawet kilku członków różnych gangów, których nazywa "swoimi małymi sówkami". Wymienia z nimi informacje za pomocą szyfrowanych graffitti w ustalonych punktach miasta. Bardzo wprawny w sztuce kendo, przedkłada jednak krycie się w cieniu i obserwacją przeciwnika nad machaniem bambusowym mieczem. Na codzień dostawca pizzy.
Zakryłem każdy cal jego skóry i okryłem twarz maską do fechtunku, by nadać mu tajemniczy, nieprzenikniony wygląd.


Kite, jako córka bogatego przedsiębiorcy, dostarcza grupie pieniądze na sprzęt, opłacanie informatorów i przekupowanie policji, by przymknęła oko na coponiektóre ich wybryki. Zawsze uśmiechnięta i ciekawska, wiecznie pakująca się w kłopoty. Prawdopodobnie najwprawniejsza z trójki w sztuce wolnego biegu, zawsze kręcąca salta w oczekiwaniu na poklask. Jako rozpieszczona jedynaczka często zadziera nosa i zawsze chce postawić na swoim.


Zleceniodawca powiedział, że Kite jest za mało seksowna i wygląda jak dziecko. Dodałem jej więc "nieco" krągłości. Cóż, widzę, że do zawodu superbohaterki dodają figurę klepsydry gratis. I tak, tak, Kite to Oluta (ze szczyptą porad stylistycznych od Cietrzewia). Guilty of charge.

Miałem za zadanie jedynie stworzyć wizerunek trójki bohaterów i umieścić ich na paru plakatach, ale po stworzeniu im historii (które tak naprawdę wychodziły same w miarę rysowania) lepiej rozumiem same postacie, ergo lepiej mi się je rysuje.

Na koniec zostawię was jeszcze ze wstępnym szkicem pierwszego plakatu.


Ostatnio miałem trochę wolnego czasu i wróciłem do mojego albumu komiksowego o tramwajach. Wpadnijcie na dniach, to może wrzucę kilka szkiców bohaterów, może kilka przykładowych kadrów. Kto wie.

P.S. - W najnowszym, marcowym numerze Wrocławskiej "Gazety Młodych" jest jeden z moich Stripfieldowych pasków. TU macie spis miejsc, gdzie możecie znaleść ją w wersji papierowej (za darmo, to pismo niekomercyjne), za to TU możecie obejrzeć całość w wersji online.

piątek, 11 marca 2011

Postświętnie

Garść prezentów gwiazdkowych, które swojego czasu w Grudniu rysowałem + portrecik na końcu.













poniedziałek, 7 marca 2011

Przyjaźń Marzec 2011


Zorganizowałem międzymiastowe Piwo Komiksowe. Miał przyjechać Teenn z Kumiko, ale się rozchorował (ma tupet), a Kumiko nie chciała się ruszać bez swojego ochroniarza. Za to przyjechał Serv.

Sto lat Kikas. Jesteś nieodłącznym elementem każdego Piwa Komiksowego. Żyj nam długo i holo...to znaczy ciesz się życiem.

Autorzy: Magda, Monika, Kikas, Luna, Serv, Iquorek, Imana, Mośko, Kanister. I ja.




Kikas, Jeździec Tyranozaurów by Iquorek




Na KW premiera drugiego (zaraz po pierwszym) albumu Dema - "Brak Zrozumienia dla Mangi". Jedna ze stron należy do mnie. Cena ma wynosić 10zł, ale na samym festiwalu chyba da się go dorwać za 8zł (nie jestem pewien). Cóż mam rzec - jeśli lubicie jego poczucie humoru, to jest to więcej Dema. Na papierze. Ja osobiście jestem jego wentylatorem.



I jeszcze zaległy prezent urodzinowy dla Luny.


Mam jeszcze garść różnych artów, których tu nie wrzucałem. Więc wpadnijcie na dniach.


piątek, 4 marca 2011

#8 Kolektyw + kilka drobiazgów

Sporo rzeczy do wrzucenia. Sporo rzeczy. Zacznę więc od tych najnowszych, a na dniach dodam kilka starszych prac. Zresztą, większość możecie już znaleźć na moim deviantArcie.



Dolna Półka podała już spis treści i pokazała przykładowe strony nadchodzącego, ósmego już, Kolektywu. Tematem przewodnim jest, jak widać na załączonej okładce autorstwa nieocenionego Śledzia, "Kontakt". W tym numerze trochę mniej serii, za to cała masa shortów.
Jeśli, tak jak ja, nie możecie się doczekać kolejnego odcinka "Miski Owoców", dotykacie się oglądając kreskę Garstkowiaka i jesteście ciekawi, na ile różnych sposobów scenarzyści i rysownicy podeszli do tematu przewodniego, to powinniście odłożyć już te kilkanaście złotych na premierę, która ma być na festiwalu Komiksowa Warszawa. Cena podana na stronie wynosi 16zł, ale tradycyjnie na samym festiwalu da radę dorwać Kolektyw za kilka złotych mniej.
A poniżej kilka kadrów z mojego komiksu, który znajdziecie w Kontakcie, pt. "Wietnam".



Z okazji Komiksowej Warszawy powstaje także antologia komiksowa skierowana, z tego co wiem, do młodzieży, do której, wraz z Olutą, przyłożyliśmy ręce. Poniżej parę kadrów.


Explosions are funny to draw.




Hipster Mundo! Od dawna chciałem zrobić jakiś fanart League of Legends. Może zrobię więcej, kto wie. Nie ja.
MUNDO GOES WHERE HE PLEASES!



A tu Olutowy prezent urodzinowy. Około 50h roboty. Jedna z najbardziej stresujących rzeczy, nad którymi pracowałem. Tona nerwów i sterta poobgryzanych do krwi paznokci. Pod koniec chciało mi się już tylko wymiotować. Pracowałem nad tym bardzo intensywnie, po 8-10h w ciągu 4-5 dni.
Próba sportretowania tej samej osoby na 36 różnych sposobów (no, 34) to olbrzymia masa zabawy. Większość powyższych jest przerysowana częściowo ze zdjęć, część jest rysowana z głowy. Wiele z nich obrazuje bardzo hermetyczne inside dżołki, więc nie pytajcie mnie, o co chodzi.
Całość chciałem pokolorować i wydrukować, ale po całym dniu siedzenia w photoshopie, czterech różnych podejściach do kolorystki i biciu się w żołądek skoncentrowaną pięścią frustracji, zostawiłem to w oryginalnej wersji czarno-białej. Wynik końcowy to chyba 70x100cm, nie pamiętam dokładnie.


środa, 2 marca 2011

Zdjęcie

Hej ho! Mało ode mnie słychać w internecie. Ale wierzcie mi, jestem porządnie zapracowany. Za kilka dnia wrzucę tu kilka rzeczy, nad którymi teraz siedzę.

A tymczasem, coś, co dawno temu obiecałem - komiks, który zrobiliśmy razem z koko do Kolektywu #6. Pomimo tego, że się nie dostał, ciągle uważam, że wyszedł nieźle. Tak, ma swoje problemy - historia jest mocno zamotana i powinna być rozpisana na kilka stron więcej, bo ledwo się zmieściła w tych kilku. Ale w sumie taka miała być. Pisząc ją celowałem w Lynchowskie klimaty.
Koko odwalił porządną robotę przy rysunku, ale mam wrażenie, że komiks nie jest w jego stylu. Znamy go z lekkich historii, które kładą nacisk na rozrywkę i humor, i w takich historiach najlepiej się sprawdza koko (ale założę się, że dobrze się bawił przy scenie erotycznej, ahihihi).
Huh, zachowałem się więc trochę egoistycznie. Następnym razem wezmę pod uwagę preferencje rysownika, pisząc scenariusz (o ile kiedyś znowu będę z kimś współpracować, bo naprawdę za tym nie przepadam).




niedziela, 23 stycznia 2011

Dzień Babci i Dziadka

W składzie Luna, Mośko, Imana, Iquorek, Magda, Monika, Luiza, Kwachu, Keik, Riddle i ja (Spell).






piątek, 21 stycznia 2011