czwartek, 5 czerwca 2014

30DMC 2# Centaur


Autentycznie nie wiem, jak to się stało...

Pomyślmy.

Od początku wyzwania założyłem sobie, że nie będę rysował standardowych potworów, tylko nadam im bardziej lub mniej osobistego spina. Więc przy centaurze, który jest szalenie wdzięcznym tematem, pomyślałem sobie ha! Super. Zrobię...eee...faceta...ale z tułowiem...eee...nie konia, konie są trudne, nie umiem rysować koni, poza tym są zbyt ograne...byka? Nosorożca?

Więc kolejnym logicznym posunięciem było narysowanie centaura z pozszywanych trupów. Bo od dłuższego czasu jestem zakochany w estetyce Silent Hilla. Która to estetyka jest cholernie wymagająca, bo żeby zrobić naprawdę porządnego potwora w takich klimatach, trzeba mieć anatomię w małym palcu. I umieć sprzedać sińce, guzy, niezdrowo lśniącą skórę, deformacje, chorobliwie powykrzywiane ciała i co tam jeszcze rysownik utka z nocnych koszmarów.

No a jak poskręcane ciała, to czemuby im nie dać masek sado-maso.

Naszkicowałem sobie na szybko całego centaura i już wiedząc, jak ma wyglądać, zacząłem go ustawiać i szukać jakiejś ciekawej kompozycji i myśleć, co by mógł w ogóle robić poza staniem. Bo odkąd zacząłem rysować "6 błędów" staram się nie rysować po prostu stojących postaci. Wyobrażam sobie, że robię na szybko ilustrację potwora do jakiejś karty Magica.

I w pewnym momencie poczułem impuls dorysowania mu konewki. I słomkowego kapelusza. Reszta sama poszła.

Ba ba ba ba.

Co następne? Slime? Pfffff. Nudy.

Będzie Mantykora. Mantykory są super.



środa, 4 czerwca 2014

Kukiełeczka



 Zrobiłem grafikę dla chłopaków z zespołu "Kukiełeczka"! Możecie obczaić ich najnowszy kawałek - "Maratończyk" - poniżej!






 P.S. - Centaura dzisiaj nie będzie, ale się robi. Już zacząłem go nieśmiało szturchać.






wtorek, 3 czerwca 2014

1# Harpia


 No więc rzuciłem pracę. I mam wolny cały czerwiec. Cały miesiąc rysowania komiksików!

Ale żeby nie było za łatwo - postanowiłem w tym czasie podgrindować mój skill w digipaintingu, który chwilowo jest...eeee...nijaki. A na pewno poniżej tego, jaki chciałbym, żeby był.

Dlatego zamierzam się na 30 day monster challenge. Z, jak zwykle w moim wypadku, kilkoma wyjątkami. Challenge zakłada rysowanie wszystkich potworołaków i stworzeń jako kobiet. Pffffff. Walić to. Ja chce po prostu porysować sobie potwory.

Akurat przy harpii trudno ominąć element kobiecy, ale ta moja...hmm...chyba specjalnie kobieca to ona nie jest.

A jak jakieś monstrum z listy mi nie podejdzie, to też sobie zmienię. A co!

W każdym razie, będę w czerwcu prawie codziennie (no, przynajmniej się postaram) wrzucać jakiegoś potworasa. Nie będą jakoś super dopracowane, a raczej będą podpadać pod kategorię speedpaintingu oscylującego w okolicach ~2h. Bo komiksiki same się przecież nie narysują.

Także tego.

Jutro centaur!

Chyba.

Może pojutrze.

...

Zobaczymy.




poniedziałek, 2 czerwca 2014

Błąd #4 - SKUPIAM SIĘ NA DETALACH I ZAPOMINAM O SZKICU!







 Niby oczywistość, taki szkic. Ale zaskakująco dużo ludzi u mnie na warsztatach rysuje w ciemno, na wariata. Dopóki nie jesteście tak popierdoleni, jak rysownik "Trolli z Troy", Jean-Louis Mourier, który, jak plotka głosi, jedzie całe albumy bez szkicu, po prostu od razu zabierając się za tusz, to bądźcie grzeczni. I szkicujcie.

Yop. Wariat ponoć ciśnie takie rzeczy bez rozbiegu.

 Pffff. Albo jeszcze lepiej - Kim Jung-Ji:


 Patrzcie i płaczcie.


Hm...po czterech błędach wytwarza nam się chyba myśl przewodnia tego całego cyklu - nie rysuj bezmyślnie. Planuj cały rysunek. Całą stronę. Cały komiks. Stawiaj pytania. Szukaj odpowiedzi. Po co tak? Dlaczego takie kolory? Czemu nie inne? Czemu taka perspektywa? Czemu w ogóle rysujesz komiksy?

Bo to jedno narysować świetny rysunek. To oznaka talentu i ciężkiej pracy. Ale w moim słowniku człowiek, który nie dość, że jest w stanie narysować coś fantastycznego, ale w dodatku robi to z pełną świadomością każdej stawianej kreski, a potem jest w stanie szczegółowo przeanalizować całą pracę i opowiedzieć krok po kroku o decyzjach, jakie podjął w czasie jej tworzenia...to dopiero jest mistrz.

Czarny pas w rysowaniu.

Weźmy na warsztat jedną z sekwencji Błędu #4:


KADR 1:
Przedstawienie postaci. To ważny kadr. Jest jak uścisk dłoni. Mówi "witaj, czytelniku, jestem głównym bohaterem/ką, który będzie Ci towarzyszyć/ła przez cały komiks. Tak właśnie wyglądam". Kadr także pasuje tematycznie, bo przecieć iluzjoniści robią wielki show i mają skłonności to ekspresywnych gestów.

Na KW czytałem nowowydanego "Gillesa McCabe'a", który jest jednym z najbardziej nieudolnie wykadrowanych komiksów, jakie miałem w rękach. Nie ma w nim, z tego co pamiętam, tak ważnego i wydawałoby się, oczywistego kadru, jak pokazanie na pierwszych stronach całej postaci głównego bohatera. Co konfunduje czytelnika i sprawia, że czuje się, jakby zaczął lekturę od 8 odcinka jakiejś serii.

Zwróćcie uwagę, że jedna z rąk Marceliny kieruje wzrok czytelnika w stronę kolejnego dymku.

KADR 2:
Kadry, jeśli to możliwe, powinny być budowane zgodnie z przyjętym kierunkiem czytania. W mojej okolicy jest to góra-dół, lewo-prawo, przy czym góra najczęściej bierze priorytet nad lewą stroną. Zauważcie, że kadr jest zbudowany na tej zasadzie - od tekstu wzrok czytelnika naturalnie ciągnie w dół, gdzie widzi Marcelinę, która gestem podaje wzrok jak sprawny piłkarz Spellowi, po czym on strzela nim bramkę

KADR 3:
Tu akurat mamy problem, który nie bardzo jest jak przeskoczyć. Bo wzrok idzie z góry do dołu, a Marcelina podnosi "counter-intuitive" zasłonę od dołu do góry. To trochę jak głaskanie psa pod włos. Pamiętajcie - najcześciej lepiej już zostawić takie rzeczy w spokoju, niż przekombinowywać i rysować kadry do góry nogami. Bo osiągniecie efekt odwrotny od zamierzonego - nieczytelny kadr i czytelnika wybitego z rytmu.

I tak dalej.

Polecam PRZE-FAN-TAS-TY-CZNY tekst dogłębnie analizujący kadrowanie w filmie "Iniemamocni" (dzięki za linka, Koko!). Bardzo dużo przeciekawych spostrzeżeń na temat sztuki kadrowania filmu płynnie tłumaczy się na medium komiksu. Ale czytając ten tekst PAMIĘTAJCIE! Komiksy mają jedną dużą przewagę nad filmem - nie są przykute do formatu. Ich kadry mogą być wielkie na całą stronę, lub zapełnić ją tuzinami! Być szerokie, lub wysokie! Kwadratowe i okrągłe!


Jeszcze na koniec w temacie złotego podziału Fibonacciego, kompozycji 1/3 i takich tam. Jeśli chcecie, poczytajcie o tym więcej, bo ja nie czuję się kompetentny. Zresztą, "6 Błędów" w zamierzeniu ma być kierowane do początkujących rysowników i rysowniczek, którym chyba nie warto mącić w głowie matematyką (bo się jeszcze wystraszą).

Więc pamiętajcie.

Nie rysujcie bezmyślnie.

Tyle.






środa, 21 maja 2014

Błąd #3 - ALE JA NIE UMIEM!








Generalnie cały powyższy odcinek możnaby podsumować słowami jednego z największych myślicieli naszego pokolenia - Jake'a Psa:


 I tak, nie każdy ma potencjał na stanie się Brucem Lee komiksu. A ci, co mają potencjał niekoniecznie się też nim staną. Jak głosi ostatnia linijka w komiksie - "Rozwijasz się z każdym kolejnym rysunkiem". Nie każdy rozwija się w równym tempie. Ale mimo to - rozwija.

W ogóle dość czerstwo wyszedł mi ten odcinek. "Możesz wszystko, a jedyne, co cię ogranicza...to ty!".

Ale wiecie co?

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że moje życie jest trochę jak anime pokroju Dragon Balla, albo innego Naruto, gdyby pranie po mordach podmienić na rysowanie. Nie liczy się NIC, poza treningiem i byciem najlepszym. A ludzie, którzy nie rysują, to jacyś losowi mieszkańcy wioski, którzy przewijają się w tle odcinka numer 46. I jedynym ograniczeniem jesteś ty. Ty sam i tylko ty.

Ale lubię myśleć, że każdy człowiek ma potencjał na stanie się mistrzem jakiejś dziedziny. Może nie w rysowaniu. Ale np. w budowaniu łodzi? Albo, bo ja wiem...robieniu dżemów? W czymkolwiek.

I tak, stawiam Krystiana Gartkowiaka na równi z najlepszymi tego świata! Co, macie jakieś wonty?!

A, i jeszcze w temacie tego eksperymentowania z różnymi mediami. Wiecie, dobrze jest mieć swój, że tak powiem, "weapon of choice". Ale warto spróbować wszystkiego. Chociażby liznąć. Bo a nóż-widelec odkryjecie nową miłość, której elementy wpleciecie w swój styl. To rozwija. A o rozwój przecież nam chodzi.

Podsumowując...jeśli macie coś wynieść z tego odcinka, niech to będzie to - nie zniechęcać się, nie strachać, NIE MARUDZIĆ. Tylko rysować, rysować, rysować!

A jak już się zmęczycie...

To porysować jeszcze trochę.




P.S. - Pamiętacie poprzedni błąd? Ten o rysowaniu z natury? Pogoda jest, o matko, WSPANIAŁA. Nie macie żadnej wymówki! Na dwór rysować! Sio!

A jeśli jesteście z Trójmiasta tudzież okolic, to stawcie się w następny wtorek (27 V) pod Centrum Handlowym Manhattan o 17.00. Idę z moją grupą z warsztatów komiksowych w plener rysować. WPADAJCIE!




czwartek, 8 maja 2014

Błąd #2 - NIGDY NIE RYSUJĘ Z NATURY!







Cała ta dygresja o anatomii i martwej naturze wzięła się od zdania, które ktoś mi kiedyś powiedział (może Unka?) - że teoretycznie powinno się zaczynać od klasycznego rysunku, a dopiero potem wykształcać własny, komiksowy styl. Ale nikt tego nie robi.
I szczerze mówiąc? Wg. mnie nie musisz ślęczeć godzinami przy sztaludze, rysując i malując akty i martwą naturę, żeby rysować komiksy. Ba, nawet całkiem dobre komiksy!

Ale powiedzmy sobie szczerze. Kto chce rysować po prostu "całkiem dobre" komiksy? Ty?

Bo właśnie tu kryje się ta różnica między poziomem dobrym, a mistrzowskim. Od razu widać, że ktoś ma mocne podstawy z klasycznego rysunku. Jego postacie są żywsze i o wiele bardziej przekonywujące, a ich ruchy cudownie plastyczne i dynamiczne. Ba, dobrego rysownika można poznać nawet po jego najprostszych patyczakach!

Za to bieganie ze szkicownikiem i rysowanie jak śliniący się pojeb wszystkiego dookoła to zasada obowiązkowa. Inaczej na zawsze będziecie uwięzieni w krainie prostych, drewnianych krzeseł, topornych stołów, ceglanych ścian i ludzi ubranych w tiszerty i jeansy. Dlaczego? Bo jak przychodzi narysować, powiedzmy, jadalnię, to zamiast spojrzeć do neta jak można fajnie urządzić jadalnię, często rysuje się pierwsze rzeczy, które przychodzą do głowy - proste krzesła i stół (bez żadnych zdobień, jakby dopiero co oheblowane) pośród czterech gołych ścian. Akcja dzieje się w mieście i nie chce wam się rysować tła? Walicie za bohaterami ceglaną ścianę. Postać? No nie wiem. Spodnie i tiszert. W bonusie krótkie i lekko sterczące włosy dla faceta i długie proste dla kobiety. Ugh. Amatorszczyzna. Zróbcie sobie przysługę i wyróbcie sobie refleks researchowania rzeczy w Google grafikach.


P.S. - Rower to pierwsza rzecz która przychodzi mi do głowy, jeśli chodzi o researchowanie jak coś wygląda. To dziwne, ale niewielu ludzi pamięta jego konstrukcję. Nie raz zdarzało mi się rysować rower, a i tak przy robieniu tego komiksu musiałem sprawdzić na internecie jak dokładnie wygląda rowerowa rama xD


----------------------------------------------------------



A tak z ogłoszeń - w następny weekend (17-18 maja) w Gdyni odbywa się festiwal gier planszowych GRAMY! Wpadajcie suwać pionkami, rzucać kostkami, rozstawiać figurki, dociągać karty i przewracać stoły z wściekłości (bo gry planszowe to poważny biznes). GRAMY to zdecydowanie jedna z moich ulubionych imprez każdego roku (no, właściwie półroku, bo odbywa się dwa razy do roku). Dobra organizacja i masakryczna ilość planszówek - tym razem około 450 różnych tytułów. Po imprezie na pewno obgadamy cały festiwal i planszówki w które dane nam będzie zagrać na Degrengoladzie.




 A jeśli o ulubionych imprezach mówimy - tydzień po GRAMY (22-25 maja) odbędzie Komiksowa Warszawa! Chyba jeszcze nigdy nie miałem tak długaśnej listy komiksów do kupienia, z "Kronikami Jerozolimskimi" Delisle'a na czele (NO NARESZCIE)! A poza tym, wiadomo - szeroko zakrojona komiksowa przyjaźń, przybijanie piątek i picie piwa  na beforeparty, midparty, afterparty i w ogóle allparty. No i szwędanie się po festiwalu w te i we wte. Być MOŻE wezmę ze sobą mikrofon i ponagrywam mini-wywiady z ludźmi do Degrengolady. Zobaczymy!





czwartek, 1 maja 2014

Błąd #1 - RYSUJĘ TYLKO POSTACIE!






Tak, ja też doceniam ironię w tym, że komiks negujący rysowanie statycznych postaci stojących na białym tle składa się w większości ze statycznych postaci stojących na białym tle.

Słowem dopełnienia - pamiętajcie miśki, że nie ma absolutnie niczego złego w rysowaniu postaci. Wręcz przeciwnie. Ale nie można ograniczać się TYLKO do nich. A już na pewno, jeśli rysujecie je w statycznych pozach i na nieistniejącym tle!