Scena
z naszej sesji w klimatach postapo. Jedna z najciekawszych postaci,
przy których boku miałem przyjemność grać - socjopatyczna Jackie,
prowadzona przez Lunę - krzyczy i grozi bronią losowemu człowiekowi,
który skręcił sobie kostkę spadając ze schodów. Poniżej zmutowane szopy,
z którymi walczyliśmy. Niedługo potem survivaliści wybili większość
naszej drużyny, w tym moją postać, która osierociła syna D:.
W
lewym górnym rogu ciąg dalszy sesji, po portret postaci Fatmana, który
zagrał z nami gościnnie. A dalej to już samo żonglowanie pomysłem
"przyjaźń komiksowa w roli superbohaterów". Dużo hermetycznych żartów.
Imana, masz rację. Fatman urodził sie po to, by rysować go jako Muppeta.