piątek, 4 stycznia 2019

Zaroślak 2018 - LARP Festiwal Sztuki


 W Rzeszowie za oknem leży śnieg. To idealna okazja do powspominania wakacyjnych przygód w Borach Tucholskich i nadrobienia zaległego wpisu na Kreskotok.

 II turnus Zaroślaka 2018 był unikalny pod jednym względem - przyjechałem na obóz z napisanym LARPem o sztuce - sztuce przez duże, małe i każdorozmiarowe S. Celem LARPa było zachęcenie dzieci i młodzieży do unurzania się po łokcie w różnych artystycznych mediach, ale też zachęcenie do dyskusji o sztuce i krytycznym o niej myśleniu.

Sekretnym celem było wymalowanie jakiegoś dziecka farbą od stóp do głów, żeby wbiegło w pełnym pędzie na kartkę rozwieszoną na ścianie. To akurat się nie udało.

Ale wszystko inne na pewno.



~~ FESTIWAL SZTUKI ~~

W tajemnicznym i urokliwym lesie, raz na sto lat, odbywa się największy na świecie festiwal sztuki. Zjeżdżają na niego najzdolniejsi z artystów (czyli gracze) ze wszystkich zakątków globu, by pod czujnym okiem dyrektora festiwalu i konkursowego jury walczyć o tytuł arcymagistra sztuki!

Czego artyści nie wiedzą, to że pod maską dyrektora festiwalu skrywa się sam Apollo, a jurami konkursu są muzy we własnej osobie. Sekretnym celem samego festiwalu jest wyłonienie nowych muz spośród najzdolniejszych artystów świata, by poprzednie muzy przekazały swe maski nowym, a sztuka wciąż tętniła życiem i rozwijała się.

Jednak w czasie inauguracji festiwalu dochodzi do tragedii! Muza muzyki pada martwa - otruta! Na miejsce zbrodni przybywa inspektor, który ma pomóc w rozwiązaniu tajemniczego morderstwa. Podejrzenie pada na konkursowe jury, z dyrektorem festiwalu włącznie.



Ciocia Zochan - liderka Driad i wujek Wojtuś - lider Gwiazd. W tle w masce czaszki idzie wujek Fen - muza Poezji.

 Przybyli na festiwal artyści należą do jednego z czterech kolektywów artystycznych:

- DRIADY - Miłośnicy flory i fauny. Wierzą, że sztuka to siła pozytywnej energii, a każdy z nas ma drzemiącego w sobie artystę.

- MROCZNI - Wszystkich nas łączy śmierć, przed której obliczem jesteśmy równi. Artyści z tego kolektywu nie boją się obnażać w swej sztuce ukrytych prawd i osobistych lęków.

- ODERWANI - Artyści doszukujący się sensu w abstrakcji i chaosie. Wszystko jest sztuką i sztuka jest wszystkim!

- GWIAZDY - Wierzą, że tylko nieliczni boscy pomazańcy zasługują na tytuł artysty, a sztuka powinna być stawiana na piedestale i odpowiednio czczona.




Ciocia Oluta jako muza komedii i ciocia Żurek jako muza tragedii cały dzień drałowały młodych aktorów na scenie.

 Głównym zadaniem graczy w trakcie LARPa było - oczywiście - tworzyć. Mogli to robić na jednej z czterech stacji - stacji malarstwa, stacji rzeźby, stacji teatru i stacji poezji. Każdy z jury pomagał, doradzał i dyskutował o sztuce na swojej stacji, jednocześnie wypatrując bacznie godnych następców swojej maski.




 Zakończenie LARPa. Dyrektor festiwalu sztuki (ja) z tyłu. W tylnym rzędzie kadra jako stare, zdemaskowane muzy, a z przodu najzdolniejsi artyści przywdziali maski i stali się nowymi muzami. Od lewej do prawej - stara i nowa muza malarstwa, muza poezji, muza rzeźbiarstwa, muza tragedii, muza komedii i muza muzyki.


 

 Jednym z tematów, które chciałem poruszyć na LARPie, była komercjalizacja sztuki vs "sztuka dla sztuki". Jednym z NPCtów, którzy poruszali ten temat, był wujek Kapi, który kręcił się po terenie festiwalu jako bogaty biznesman, który gardził artystami i uznawał posiadanie obiektów sztuki wyłącznie jako wyznacznik statusu. Nagabywał artystów do tworzenia jego portretów, popiersi i poezji pochwalnej. Wszystkimi pomiatał, wtrącał swoje trzy grosze i się wymądrzał, ale płacił najlepiej ze wszystkich NPCów. Na zdjęciu stoi ze swoją podobizną. W tle widać wiaty, pod którymi była stacja rzeźby.





 Po LARPie biegało paru NPCtów, których głównym celem było zachęcenie graczy do dyskusji o sztuce. Jednym z nich był wujek Siódmy, który wcielił się w redaktora czasopisma "Niezła Sztuka". W czasie trwania całego LARPa miał za zadanie stworzyć specjalny numer festiwalowy. Płacił za pisanie recenzji dzieł stworzonych przez innych artystów. Na zdjęciu powyżej oryginał festiwalowego numeru "Niezłej Sztuki", z okładką stworzoną oczywiście przez jedną z graczek.







 Innym NPC mającym na celu rozpoczynanie dyskusji o sztuce był wujek Pet, który wcielił się w dziennikarza kulturalnego. Przeprowadzał wywiady z artystami i wypytywał o ich dzieła, motywacje i przemyślenia na temat sztuki. Najbardziej interesującym rozmówcom rozdał zaproszenia na panel dyskusyjny o sztuce, który odbył się na żywo w studiu telewizyjnym. Na zdjęciu wujek Pet przy mikrofonie przedstawia publiczności siedzących po jego bokach, zaproszonych do studia artystów.


 

Ciocia Bakłażan (po lewej) w czasie LARPa miała za zadanie stworzyć nowy kolektyw artystyczny - Dadaistów, do którego aktywnie rekrutowała artystów z innych kolektywów. Całe przedsięwzięcie zakończyło się wielkim sukcesem. Na zdjęciu powyżej jeden z performansów Dadaistów - oblewanie się czerwoną farbą i tarzanie po płótnie.

Moje ulubione wspomnienie z całego roku to patrzenie, jak jedna z artystek, w samym stroju kąpielowym, cała umazana czerwoną farbą, w pierwotnym, zwierzęcym przykucu i gorączką w oczach pisze na tej wielkiej kartce markerem "DADA DADA DADA DADA", podczas gdy inna artystka, też w stroju kąpielowym, też cała czerwona, z radosnym uśmiechem i ze skocznym pląsem gra smyczkiem jednocześnie na gitarze i skrzypcach, a wszyscy dookoła tańczą, klaszczą i śpiewają "DADA DADA DADA DADA".




 Na czas LARPa obozowa stodoła przeistoczyła się w galerię sztuki, w której artyści mogli sprzedawać swoje dzieła. W czasie eleganckiego wernisażu dadaiści zorganizowali paradę i uroczyście wnieśli do galerii klozet.



 Zwykle na Zaroślakowych LARPach jestem NPCem przykutym do jednego miejsca, czy to siedzę na tronie, czy przewodzę jakiejś frakcji, czy jestem szaleńcem siedzącym pod drzewem. Widzę tyle LARPa, ile do mnie przyjdzie.

Ale tym razem, jako dyrektor festiwalu, byłem wolnym duchem. Mogłem krążyć, obserwować i dyskutować o sztuce z graczami. I gdy tak łazikowałem, autentycznie czułem się jak na festiwalu sztuki. Idąc przez skąpane w słońcu pole w stronę stacji malarstwa widziałem w oddali stojących przed zbitymi z kilku patyków sztalugami artystów, którzy zapalczywie malowali. Po prawej widziałem scenę, na której inni artyści odgrywali scenkę, raz po raz słysząc rzucane przez muzy tragedii i komedii uwagi i żarty. Mijałem graczy, którzy szli spokojnie, trzymając swoje gotowe dzieła, idąc czy to do galerii, żeby je sprzedać, czy do namiotu, żeby je sobie zatrzymać.

To był mój ulubiony LARP, na jakim byłem.

Tak, wiem, że sam go zorganizowałem.

Jestem pod tym względem trochę stronniczy.



No i tak, wpis na Kreskotok o Zaroślaku nie może obyć się bez skanów szkicownika. Z roku na rok rysuję na Zaro coraz mniej, bo i coraz mniej czasu na rysowanie znajduję. Pewnie dlatego, że na obozie zwykle udaje mi się zajrzeć do szkicownika głównie na zajęciach z rysunku, które organizuję coraz sporadyczniej. Ale za to pobawiłem się kredkami i bardzo mi się podobało.



 



A za oknem leży śnieg.








poniedziałek, 3 września 2018

"Inspiracja" - rozwiązanie konkursu!




EDIT: Ze względu na błąd w komunikacji nie zamieściłem jednej z nadesłanych prac myśląc, że autor chce zachować anonimowość. Praca została dodana do postu.


Przy rysowaniu "Wszechksięgi" olbrzymią dla mnie frajdą było wejście w buty stylu, który od zawsze mi się podobał. Interpretowanie świata cudzą wrażliwością i cudzymi technikami - i przemycanie do czyjejś wizji odrobiny swojej.

Stąd ten konkurs.

Zadaniem konkursowym było stworzenie ilustracji zainspirowanej cudzym stylem - czy to epoki, czy konkretnej osoby.

Jako jednoosobowe jury w nadesłanych zgłoszeniach szukałem przede wszystkim ciekawego balansu pomiędzy stylem autora/autorki pracy, a stylem, którym się inspirowali, a także ilustracji, która coś sobą wyraża i podejmuje próbę opowiedzenia jakiejś ciekawej narracji.

Osobiście zawsze uważałem za frustrujące branie udziału w konkursach - nigdy nie wiedziałem, dlaczego wygrałem, dlaczego przegrałem - chciałem wyciągnąć jakieś wnioski, jakieś lekcje. Chciałem poznać przemyślenia jury! To trochę tak, jakbym pytał kogoś, czy chce waniliowe, czy czekoladowe lody i w odpowiedzi dostał "tak". Dlatego każdą z poniższych prac starałem się skomentować jak najlepiej umiałem, co mi się podobało, co bym poprawił. Jednocześnie roniąc łzę nad moim brakiem edukacji z zakresu historii sztuki, bo bardzo by się teraz przydała.

Pod każdą pracą zamieściłem też parę przykładów stylu, którym inspirował się autor/ka dla waszej wygody.

Co jeszcze...

A tak.

Zostało nadesłanych aż trzynaście prac, co mnie niezwykle cieszy! Ich poziom też jest wyższy, niż się spodziewałem. Strasznie cieszy mnie też tak duża liczba prac wykonanych tradycyjnymi technikami.

Postanowiłem nagrodzić cztery z nadesłanych zgłoszeń. Dwójka autorów postanowiło pozostać anonimowymi, dlatego ich prace nie zostaną tutaj pokazane.

Pod pracami zamieściłem też linki do stron autorek i autorów. Jeśli podoba się wam ich twórczość i chcecie zobaczyć więcej, to zapraszam do klikania, lajkowania, subskrybowania, hasztagowania i co tam jeszcze te szalone internetowe dzieciaki robią w dzisiejszych czasach <kaszel starego człowieka>.

Nagrodami są egzemplarze "Wszechksięgi" z wrysowanym w środek, odręcznym rysunkiem.



WYRÓŻNIENIA



Autor: Dawid Wiącek (Weird Design)
Portfolio: www.dawidwiacek.pl
Fanpage: https://www.facebook.com/dawidwiacekgrafika

Inspiracja: Walt Disney (początki twórczości)



Od autora: Praca nosi tytuł "The Lovers". Można ją interpretować dowolnie, aczkolwiek pewne jest to, że praca pokazuje relacje damsko-męskie.

Od Spella: Wczesna Myszka Miki ma bardzo prosty, obły styl. Wiadomo - żeby ręka nie odpadła, kiedy przy animowaniu rysujesz ją setki, a nawet tysiące razy. Autor konkursowej pracy przenosząc wczesny styl Walta Disneya z medium animacji do medium ilustracji mógł sobie pozwolić na wytapetowanie go szczegółami i szczególikami. Pcha to wczesnego Disney'a w bardzo ciekawym kierunku, momentami nasuwając mi skojarzenia z tatuażami. Skontrastowanie stylu kojarzonego z niewinnością kreskówek dla dzieci z dorosłą tematyką też ma swój urok.
Zabrakło tylko jakiejś konkretnej kompozycji, która spięłaby całość i poprowadziła oko widza. Bez niej wszystko w ilustracji naraz walczy o uwagę, próbując się nawzajem przekrzyczeć.


- - - - -



Autorka: Karolina "szarosen" Plewińska

Inspiracja: Ikonografia prawosławna



Od autorki: Ikonografia inspirowała mnie od zawsze - świat przedstawiony za pomocą prostych, odrealnionych form. Byłam kiedyś na mszy po rosyjsku w cerkwi i czułam się, jakbym oglądała postaci wychodzące z mechanicznego zegara czy nakręcanej katarynki, jak w jakimś wyidealizowanych przedstawieniu. Ludzie potrafią zrobić przedstawienie ze wszystkiego, nawet ze strachu przed życiem i przed śmiercią, i ubrać je w perfekcyjne, geometryczne kształty.

Od Spella: Szarosen znam osobiście i zawsze byłem fanem jej akwarel. Nadesłana przez nią praca wyraźnie nawiązuje do prawosławnej ikonografii, a jednocześnie bezproblemowo rozpoznaję charakterystyczny styl Szarej. Doceniam też nacechowanie religijnych ikon jej własną wrażliwością - dziurą w miejscu serca i olbrzymią, kreskówkową łzą.
I aż prosi się, żeby pchnąć tę ilustrację jeszcze dalej! Tą świetnie oddaną we włosach, charakterystyczną "blokowatość" prawosławnej ikonografii chciałbym zobaczyć też w stroju. Dzięki temu płaska plama czarnego koloru dziury po sercu działałaby jeszcze lepiej na tle klockowatych fałd ubrania.
Szkoda też, że dłonie nie zostały pocieniowane w ten sam sposób, co twarz, przez co są mało spójne. Szkoda, bo jestem wielkim fanem charakterystycznego sposobu rysowania rąk przez Szarą - jakby wychodziły spoza obrazka.
Świetna, minimalistyczna ilustracja, która mogłaby być jeszcze lepsza, gdyby ją tylko jeszcze trochę popchnąć.


- - - - -




Autorka: Karolina "Sarnorożec" Zięba

Inspiracja: Vincent van Gogh




Od autorki: [...] Ilustracja na konkurs inspirowaną twórczością Vincenta Van Gogha (mam nadzieję, że chociaż trochę widać źródło inspiracji). Postanowiłam wybrać akurat go bo lubię jego twórczość. Technika jaką się posługuje, zainspirowała mnie, dała mi też okazje do spróbowania czegoś nowego i motywacje do stworzenia czegoś farbami. Tak oto powstała ilustracja z moją postacią (OC), w której próbowałam zbudować jakiś klimat. Mam nadzieję, że chociaż trochę się udało [...].

Od Spella: Świetna, bardzo nastrojowa i klimatyczna praca. Jedyne, czego mi zabrakło, to trochę bardziej świadomego i odważnego wplecenia tych charakterystycznych, liniowych pociągnięć pędzla van Gogha, które pełnią tutaj rolę niejako tylko dekoracyjną.
Poza tym bardzo fajny obraz!

- - - - -


Autor: Kuba Komorowski

Inspiracja: Sergio Toppi



Od autora: Wybrałem [Sergio Toppiego] głównie ze względu na bogactwo jego rysunków, na serio, gdziekolwiek się nie spojrzy znajdują się jakieś super zdobienia, świetnie panuje nad kreską no i wie też, które miejsca zostawić puste. Mi jeszcze daleko do niego, więc na mojej ilustracji jest mniej linii i szczegółów, ale wprowadziłem parę kolorów i proste kształty dla kontrastu, co zawsze uwielbiam. Bałem się, że wyjdzie za bardzo jego styl i dam za mało od siebie, ale jak teraz patrzę to jestem bardzo zadowolony i myślę, że udał się ten ciekawy balans. (Dla ciekawych: ta twarz to Emma Stone z teledysku „Anna” Willa Butlera, piosenkę gorąco polecam)
[Rysunek zrobiony najpierw na papierze cienkopisami, a poprawki, kolory i tło już na komputerze]

Od Spella: Fantastyczne nawiązanie do stylu Toppiego. Bardzo dobre wplecenie koloru, z wyczuciem. Dobra kompozycja - po prostu świetna praca. Tym bardziej smutno, że autor narysował tylko samą głowę - chciałbym więcej! Inspirowanie się Toppim bardzo ci służy.

- - - - -


Autorka: Agata

Inspiracja: okładka poradnika "Kobieta lekarką domową" (oryg. "Die Frau als Hausaertzterin")



Od autorki: Strasznie się cieszę z tego konkursu! Od dawana chciałam zrobić obrazek stylizowany na okładkę starego, sfatygowanego poradnika medycznego, potrzebny mi jako kadr tytułowy do krótkiego komiksu, ale ciągle z tym zwlekałam. W końcu uznałam, że skoro nie mogę polegać na motywacji wewnętrznej, to skorzystam z bodźca z zewnątrz;)

Kilka słów wyjaśnienia:
1. Dobre dziesięć lat temu wymyśliłam sobie bohaterkę o ksywce Biedny Cieślak. W czasach studenckich rysowałam Cieślaka bez przerwy, w zeszytach i w Paintcie, teraz tylko od czasu do czasu - komiksy wrzucam na https://biednycieslak.wordpress.com/ Tu dygresja - Cieślak jest dziewczyną, ale deklinuje się raczej z męska, czyli "Cieślak jest biedny", a nie "Cieślak jest biedna".

2. Punktem wyjścia była dla mnie okładka poradnika "Kobieta lekarką domową" (oryg. "Die Frau als Hausaertzterin") - okładkę przesyłam w załączniku, a dwa polskie wydania są dostępne online w bibliotece Polona - https://polona.pl/item/kobieta-lekarka-domowa-podrecznik-lekarski-do-pielegnowania-zdrowia-i-lecznictwa-w,MTM0NzE0NTY/ Niestety chyba nawet w wydaniu niemieckim nie podano autora/autorów ilustracji.
Książka w swoich czasach uchodziła za nowoczesną (zalecała, dziś jest po prostu odlotową ciekawostką - autorka radzi, jak wyleczyć domowników z tasiemca czy alkoholizmu, jak dbać o ochędóstwo w "okresie słabości" i jak zbudować namiot do kąpieli powietrznych. Pomyślałam, że Biedny Cieślak świetnie odnajdzie się w konwencji tej książki o zaserwuje czytelnikom kilka biednych porad zdrowotnych.

3. "Lekarka" (tak ją w skrócie nazywam) weszła na rynek w 1901 (w Polsce chyba 15 lat później) i miejscami widać w niej secesyjną - na moje oko - ornamentykę, ale akurat okładka kojarzy mi się ze zwykłym landszaftem, tyle że z sypialnią zamiast pejzażu. Poszłam więc w stronę kiczu - co przyszło mi bez trudu, bo, cóż, taki mam styl;)

Zależało mi na tym, żeby sceneria była współczesna i żeby Cieślak koniecznie wystąpił w niebieskiej bluzie Adidasa (to jego typowy strój), ale chciałam ją trochę uwznioślić - stąd bluzo-suknia i lejące się koce i narzuty.

Na ilustracjach w "Lekarce" - jeśli nie liczyć schematów medycznych - bardzo dużo się dzieje: jeśli nawet tło nie jest bogate w szczegóły, to jest bardzo mocno cieniowane. Na okładce mamy dodatkową postać w tle i pasiastą tapetę, która zagęszcza obraz. U mnie jest pustka - mogę tłumaczyć to tym, że taki jest styl "Cieślaków" i lubię, gdy na rysunku jest więcej "powietrza", ale prawda jest taka, że po prostu boję się tłoku na rysunku, ciężko mi idzie zarządzanie kolorami i  gdybym zaczęłam bawić się w dogęszczanie, wszystko mogłoby się zlać. Więc jest, jak jest.

Od Spella: Spodziewałem się inspirowania rożnymi stylami, ale chyba nie okładką losowego poradnika medycznego z 1901 roku!
Ilustracja fantastycznie oddaje zamierzony cel i ducha oryginalnej okładki. Niestety, trochę jej brakuje, jeśli ma obronić się przed kryteriami tego konkursu. Nawiązanie do tematyki oryginalnej okładki i jej składu to trochę mało - brakuje mi tu bardziej zdecydowanego nawiązania do tamtego stylu graficznego. No i tło, tak jak sama autorka mówi - świeci trochę pustką.
Praca poza tym bardzo mi się podoba i sprawdzi się idealnie jako kadr tytułowy twojego komiksu!

- - - - -


Autor: Mateusz "Sporek" Kurczoba

Inspiracja: fresk przedstawiający papieża Sylwestra I - Maso di Banco



Od autora: Zainspirowałem się pracą Maso di Banco, a dokładnie freskiem przedstawiającego papieża Sylwestra I. Jako, że oczywiście nie jestem aż takim wybitnym grafikiem jak ten malarz, to moja inspiracja polega na tym, że na fresku został przedstawiony ciąg przyczynowo skutkowy przedstawiający kilka wydarzeń obok siebie. Zrobiłem to tutaj tak samo, w tym wypadku zastąpiłem zabójstwo smoka i wskrzeszanie ludzi przez wskrzeszającego czarownika i zamienianie ludzi w zombie przez ugryzienie. Na oryginalnym obrazie, w tle widać całe budynki i ruiny. Gdzieś wyczytałem, że jest to stan przed i po ataku smoka, więc postanowiłem zrobić u siebie podobnie i po lewo budynki są ładne i schludne, a po prawo już zniszczone przez zombiaków. Plus starałem się lekko naśladować kolorystykę, układ postaci, ale jednocześnie zachowując swój styl. Wybrałem akurat ten styl/pracę, ponieważ jest dość oryginalny i pozwala łatwo i w dość nietypowy sposób przedstawić jakąś historię na jednej ilustracji.

Od Spella: Zacznę od tego, co mi tu nie gra - Rozmazane gradienty w tle kłócą się z resztą pracy. Biała ramka nad pejzażem jest zbędna i tworzy duży kontrast, niepotrzebnie odwracając uwagę od reszty pracy. Ilustracja jest też zbyt bura i monochromatyczna - zauważ, jak w oryginalnym fresku dobrze działają wyraźne bloki kontrastujących kolorów.
Ale żeby nie być zbyt negatywny powiem, że praca jest dobrze przemyślana. Doceniam zwrócenie uwagi na detale i stworzenie narracji. Cały obrazek jest praktycznie komiksem - biała kolumna tak jakby pełni rolę ramki. No i skala rysunku też robi wrażenie - zwłaszcza w porównaniu z innymi przedstawionymi tutaj pracami.

- - - - -




Autorka: Anna Neumann

Inspiracja:
Greckie malarstwo wazowe




Od autorki: Inspiracją było greckie malarstwo wazowe - najczęściej przedstawiające sceny mitologiczne lub z życia codziennego. Największą trudność sprawiało takie zakomponowanie malowidła, aby w odbiorze nie przeszkadzała krzywizna naczynia.

Od Spella: O rany, jak ja kocham grecką mitologię. Tym bardziej cieszy mnie, że ktoś się zainspirował malarstwem na greckich wazach. Bardzo dobra praca - mogę przyczepić się tylko do jednego. Zauważ (np. na powyższych przykładach), że postacie na wazach albo są czarnymi plamami na jasnym tle, albo jasnymi plamami na czarnym tle. Dzięki tego bardzo wyraźnie się odcinają. Za to twoja jasna syrena ginie na jasnym tle.
Poza tym - bardzo dobra praca!

- - - - -


Autor: Wojtek Górecki

Inspiracja: "
widziałem to kiedyś w muzeum w Edunburgu, ale nie mam pojęcia,
jak się oficjalnie nazywa; proszę wpisać w google grafika "turkey red
peacock" - kilka pierwszych wyników" 


Wpisałem, wyskoczyło to:
 

Od Spella: Mocne, kontrastowe kolory od razu przykuwają oko i nasuwają skojarzenie z wakacyjną przejażdżką rowerem. Liście i ptaki osadzone w dekoracyjnej ramce tylko to skojarzenie jeszcze bardziej potęgują. Bardzo fajna praca.

 

ZWYCIĘZCY





Autorka: Justyna "Yuzuki" Konopka

Inspiracje:
- Suzuki Harunobu drzeworyt z serii "Wiersze o zwyczajach związanych z czterema porami roku: luty". 
- Maruyama Okyo "Tygrys i smok".
- Katsuhika Hokusai "Smok" oraz "Smok i chmury"




Od autorki: Zdecydowałam się na ten styl z dwóch powodów: bo uwielbiam sztukę japońską i chińską, oraz ten styl idealnie pasował do moich dwóch postaci nad którymi sobie pracuję ostatnio: smoczy mistrz i ludzki uczeń. Kiedyś przeglądając ciekawostki o smokach wyczytałam, że Chińczycy swoje pismo zawdzięczają smokom, które to przekazały im wiedzę związaną z kaligrafią (nie jestem w stanie potwierdzić czy istnieje taka legenda, ale mi się spodobała mimo to). I od tamtej pory szkicuje ich sobie, żeby uzyskać ciekawą kompozycję, którą może kiedyś zrobię w full digital (jak już poczuję się z tym pewnie). 

Przyznam szczerze, że nigdy nie zastanawiałam się, czemu tak lubię malarstwo japońskie i chińskie. Jak tak teraz myślę, to chyba dzięki ich dekoracyjnemu charakterowi, technice malarskiej (uzyskanie charakteru malowanego elementu już przy pierwszym pociągnięciu pędzla, widać to zwłaszcza w obrazach natury w malarstwie chińskim, przykład: "Six fish", czy "One stroke dragon") i ich poniekąd komiksowego charakteru (Kwanabe Kyosai "Wielka bitwa żab").

Przeglądając pracę dawnych japońskich artystów w tym Hokusai'a, zauważyłam że często przedstawiają smoki w chmurach lub za mgłą, co pewnie ma związek z tym, że smoki azjatyckie były kojarzone z wodą i deszczem, więc przebywanie w chmurach było ich naturalnym środowiskiem. Dlatego zdecydowałam się, żeby akcja w ilustracji działa się wieczorem w ciemnym pomieszczeniu, oświetlonym pojedynczym płomieniem lampki oliwnej, żeby większość ciała smoka była ukryta w cieniu, tak jak ciała smoków ukrytych w chmurach. 

Żeby uzyskać charakter jak najbardziej zbliżony do stylu japońskich dzieł, używałam pędzelka i tuszu, później Brushpen'a oraz markerów.

Od Spella: Długo się wahałem przy nagradzaniu tej pracy. Brakuje mi tu jednak trochę mocniejszego nawiązania do stylu, którym inspiruje się autorka - nieco pokracznej perspektywy, wspomnianej przez autorkę dekoracyjności, czy choćby tej sennej eteryczności smoka zatopionego w chmurach, którą widać w dziele Maruyamy Okyo, a której nie są w stanie oddać stanowcze i wyraźne kreski promarkerów.
Widać jednak, że autorka gruntownie przemyślała swoją pracę. Podoba mi się nawiązanie do chińskiej mitologii i research nie tylko tematyki wybranego stylu, ale też używanych w nim technik.
No i koniec końców - jest to po prostu bardzo dobra praca.


- - - - -




Autorka: Ania aka Raspberryjam

Inspiracja: Egon Schiele



Od autorki: Bardzo chciałam wziąć udział w konkursie i starczyło mi czasu tylko na taką szybką interpretacje Egona Schiele'a. Bardzo podoba mi się jego 'niedbałe' malarstwo i epatowanie brzydotą oraz wybór palety kolorów szczególnie w portretach. Starałam się odejść od mojego stylu jak najdalej i pobawić się bardziej w malarski/szkicowy, co przyszło mi z wielką przyjemnością. Chciałabym więcej poeksperymentować z tym stylem i zrobić całą serię panów nakładających sobie maseczkę na twarz :P (skojarzenie wyszło przez przypadek, nie było to moją intencją xD)

Od Spella: Świetny przykład zręcznego żonglowania własnym i cudzym stylem, zarówno pod względem kreski, jak i ideologii. Schiele - widoczna faktura papieru, portret zawieszony w pustce, białe obramowanie postaci, epatowanie brzydotą. Raspberryjam - dodanie ostrego, wyraźnego koloru i przełamanie "epatowania brzydotą" prostą czynnością nakładania maseczki, która jest podjęciem próby walki z tą właśnie brzydotą, być może z góry skazanej na porażkę. Uwielbiam też to spojrzenie postaci, które sugeruje paskudny charakter - brzydotę wewnętrzną - której już żadna maseczka nie wygładzi. Nawet usprawiedliwienia autorki, że praca jest "zrobiona na szybko" pasuje do szkicowego charakteru malarstwa Schiele'a.
Czekam na kolejne prace, jeśli autorce uda się zrealizować wspomnianą serię. Może tylko niech kolejne postacie trzymają jakieś pojemniczki z kremem, żeby bardziej podkreślić twój pomysł (bo gdybyś nie napisała, chyba bym się nie domyślił, że koleś nakłada sobie maseczkę). Wtedy będzie cud, miód i orzeszki.


- - - - -


Autorka: Maja Lulek

Inspiracja: Harry Clarke



Od autorki: Wybrałam Harry'ego Clarke'a, który był irlandzkim ilustratorem i projektantem witraży. Żył na przełomie XIX i XX w. Wybrałam go bo to mój absolutnie ulubiony ilustrator. Inspiruję się jego stylem od dawna, ale nigdy nie narysowałam żadnej ilustracji z myślą o tym by faktycznie przypominała jego styl... chociaż jak tak patrzę na swoje ilustrację to one same z siebie mają pewne cechy dzieł Harry'ego Clarka. A tworząc tę ilustrację dowiedziałam się ile potrzeba cierpliwości do takiego stylu rysowania. Zazwyczaj jestem trochę bardziej leniwa i niektóre rzeczy upraszczam i szybciej kończę. No i trzeba mieć naprawdę pewną rękę by zrobić tyle prostych linii. Uwielbiam też w ilustracjach Clarke'a to, że nawet jak są to ilustracje do bajek czy baśni to zawsze mają taki lekko mroczny wydźwięk.

Od Spella: Ilustracje Clarke'a, choć bezapelacyjnie genialne, momentami wydają mi się trochę efekciarskie i chaotyczne. Za to praca autorki świetnie operuje detalem i nie przesadza z nim. Nawiązanie do baśni też jest tu widoczne i patrząc na tę ilustrację historia o płaczącej królowej sama mi się pisze w głowie.

- - - - -


Autorka: Honorata Mueller

Inspiracja: Impresjonizm


Od autorki: [...] Ilustracja o roboczym tytule "Dziewczyna z głową w chmurach".
Pomysł wziął się z niedawnego szkicu którego nie miałam czasu ani zapału zrealizować, ale wzięcie udziału w konkursie okazało się niezłym pretekstem by go odgrzebać i pobrudzić się dawno zapomnianymi farbami, co sprawiło mi swoją drogą nie lada frajdę. Zależało mi, żeby klimat był migoczący i lekki, a stylem jaki kojarzy mi się z tymi cechami jest impresjonizm. Malując miałam w głowie raczej luźne skojarzenia z tym nurtem, niż konkretne dzieło. Jako, że przeliczyłam się z czasochłonnością techniki to pewnie do tego obrazka jeszcze wrócę, żeby poprawić wiele rzeczy, chociaż w impresjonizmie podoba mi się właśnie fakt, że chodzi w nim przede wszystkim o uchwycenie wrażenia, a nie poprawność.

Od Spella: Monochromatyczne kolory, delikatność pędzla, kompozycja i tematyka nadają tej pracy niesamowitej lekkości i eteryczności.
Chwila, muszę tylko przeczytać wpis o impresjoniźmie na wikipedii.

<czyta>

Mhm.

<Czyta>

Ok.

I chociaż impresjonizm stoi twardo obiema nogami w reprezentowaniu miejsc i ludzi osadzonych w rzeczywistości, to autorka wzięła ten styl i uciekła z nim w tematy odrealnione, możnaby powiedzieć - senne - i wykazała się przy tym świetną techniką.
Co mam gadać. To po prostu świetna praca!


- - - - -

Bardzo dziękuję wszystkim autorkom i autorom, którzy nadesłali tyle świetnych prac na mój konkurs! I gratuluję zwyciężczyniom!

Mam też nadzieję, że nie wydałem się zbyt ostry w ocenianiu prac, a moja krytyka była konstruktywna.

Dziękuję też, że w internetowym oceanie ilustracji, prędkiego scrollowania, ślizgania się oczami od rzeczy do rzeczy i problemami z koncentracją mogłem przysiąść sobie i podumać nad nadesłanymi przez was pracami, a także trochę się nauczyć i poznać wasze inspiracje!





środa, 22 sierpnia 2018

"Pierwszy, drugi i ostatni" (tytuł roboczy)



 Po paru miesiącach pisania, przepisywania, poprawiania, szlifowania i szkicowania - skończyłem storyboardy pierwszej części komiksu, nad którym obecnie pracuję - "Pierwszy, drugi i ostatni" (tytuł roboczy).

Storyboardy wyglądają tak:



 No, to znaczy jakby nałożyć na siebie wszystkie 124 strony. To wtedy. Wtedy tak wyglądają.

Jak sztuka abstrakcyjna.

Dla ciekawych zakulisowej pracy nad komiksem - tak wyglądają moje przykładowe storyboardy:




 W każdym razie pomyślałem, że podzielę się z wami ogólnym zarysem komiksu, nad którym obecnie pracuję i wrzucę nieco przykładowych kadrów.

Gdybyście mieli fizyczną kopię "Pierwszego, drugiego i ostatniego" w ręku, na tylnej okładce moglibyście prawdopodobnie przeczytać mniej-więcej takiego blurba:

"Trójka najlepszych przyjaciół - Alfa, Rubin i Honor - spędza beztroskie dzieciństwo marząc, że zostaną rycerzami. Co rusz wymyślają nowe gry mające na celu pokazanie, który z nich jest najlepszy.

 Po czternastu latach ich drogi ponownie się krzyżują. Rubin w tym czasie stał się zgorzkniałym pustelnikiem. Honor tułał się bez celu po świecie. A Alfa rozpętał brutalną wojnę domową i obwołał się królem.

Co w ich przeszłości sprawiło, że doszli do tego punktu? Czy niegasnąca chęć udowodnienia, kto jest najlepszy, doprowadzi wszystkich do upadku? Czy zwycięży jednak przyjaźń?"


"Pierwszy, drugi i ostatni" porusza m.in. temat rywalizacji i toksycznej przyjaźni, ale tak naprawdę myślą przewodnią jest tu tak bliski memu sercu temat dążenia do perfekcji. Po co chcemy być najlepsi? Co to w ogóle znaczy? I co jesteśmy w stanie dla tego poświęcić?

Komiks będzie skakać w czasie między czasami obecnymi, a dzieciństwem bohaterów.

Plansze rysowane są w formacie B5. Tuszuję pędzelkiem Royal & Langnickel z serii miniMAJESTIC, numer 30/0. Koloruję, jak zawsze, w photoshopie.



"Pierwszy..." będzie podzielony na dwie części, z czego pierwsza, jak już wspominałem, będzie liczyć około 124 strony.

Obecnie skończona jest pierwsza scena - w sumie dwanaście stron. To z nich właśnie przykładowe kadry porozrzucane po tym poście.


Tak bardzo chciałbym powiedzieć wam WIĘCEJ! Jestem strasznie podekscytowany i nie mogę się doczekać, aż komiks trafi w wasze ręce!

Kiedy?

Bo ja wiem.

Skąd ja mam wiedzieć, jak długo rysuje się sto-kilkanaście plansz?

Pewnie z rok.

Z hakiem.

Pierwszy testowy kadr komiksu

Projekty głównych bohaterów i ich rodziców

Projekt pani Syn - jedna z doradczyń króla Alfy.

Projekt mundurów żołnierzy Morska.

Projekty Morska - miasta rodzinnego trójki bohaterów.


Tak, stanęło na Basztygradzie.


Domek na odludziu Rubina inspirowany afrykańskimi chatami z trawy.