poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Zaroślak 2016


Jak co roku, krąg zatoczył koło. Zaroślak się zaczął, Zaroślak się skończył.

W tym roku miałem najsilniejsze poczucie koła. Wyraźnie pamiętam rok roczny moment, gdy pierwszej nocy obozu kładę się do łóżka. Wpatruję się w połę namiotu nade mną i myślę "no proszę. Zaroślak znowu się zaczął". A gdy mrugnę, jest znowu to samo łóżko. Ta sama poła. I ostatni dzień obozu. I tak, nie wiem, od siedmiu lat.


Ostatnio w ogóle mam trochę poczucie, że nie przeżywam życia, tylko odgrywam je jak sztukę. Jakbym był wielokrotnie na próbach, a teraz po prostu grał z pamięci. Nie jak linia życia. A raczej właśnie koło życia. I dreptam sobie, do kolusia, tup-tup-tup. Te same widoki. Ci sami ludzie. Tup-tup-tup.

No ale właśnie! Zaroślak. Miejsce, w którym uczę się być lepszym człowiekiem. Kolejne fantastyczne dwa turnusy. Miesiąc w lesie. Wspaniali ludzie, jak rodzina. Drugi dom. Jak ulotna chwila złapana w butelkę i wypita duszkiem.

Trochę rysowałem. Ale niewiele. Czasu mało, a rzeczy do ogarnięcia nie ubywa.


W tym roku wziąłem ze sobą tyle komiksów, że na drugim turnusie założyłem Zaroślakową Bibliotekę Komiksową i rozdawałem je na prawo i lewo. Trochę mi kolana zmiękły, kiedy w senny, słoneczny dzień szedłem przez pole namiotowe i zobaczyłem dwie dziewczyny czytające komiksy pod drzewkiem. Muszę uzupełnić kolekcję o więcej komiksów dla dzieci.




Miała być cała strona zarysowana dziećmi. Ale mi się odechciało.



Zawsze na Zaroślaku mój tacierzyński instynkt się aktywuje, raz mocniej, raz słabiej. Ale w tym roku, przez Paulinę - jedną z bliźniaczek - bił na alarm i wył, jakby zbliżały się do mnie niemieckie u-booty strzelające dziećmi jak torpedami. Paulina na sam mój widok darła się na cały obóz "WUJEK HARRRRYYY" i biegła do mnie, mała świruska. I kleiła się do mnie jak ćma do światła. I ciągle chciała, żebym z nią rysował. I raz, wtulona, zasnęła mi na kolanach. I w ogóle...a jeny. Emocje. I serce w kawałkach.




Na pierwszym turnusie był szał i wyścigi, kto zrobi najwięcej baranków. Mamy system fantów - zgubione rzeczy trafiają na fanty, które są oddawane (za bieganie dookoła wiat, baranki, piosenki czy takie tam) na porannym apelu. Jeśli przez trzy dni nikt się nie zgłasza, fant jest licytowany za baranki. W tym roku Adam pobił wszelkie rekordy, bo w ciągu całego turnusu zrobił łącznie około 1210 baranków, w tym ponad 500 za jednym zamachem (za koszulkę z ponętną pszczółką). Wujek Krecik doprowadził wszystkich do eksplozji ekscytacji, gdy wylicytował okulary przeciwsłoneczne za 1000 baranków. Ale nigdy ich nie zrobił (SHAAAAAMEEEE!).






A poniżej już drugi turnus.
 

Pozdrowienia dla Poli, która co chwilę przynosiła mi przepiękne robale, ale nie zawsze miałem czas usiąść i je narysować.



W tym roku odkryliśmy, że imię Aniela da się mutować na multum sposobów. Fajniela. Czadniela. Zbytfajniela. Swagniela. Wszystkoniela.
 
A Iza wciąż jest najlepiej rysującą nastolatką, jaką w życiu widziałem (kompletna masakra). Mam szeroki uśmiech za każdym razem jak smęci, że się w ogóle nie rozwija i stoi w miejscu. Przypominam sobie wtedy jak ja rysowałem, kiedy byłem w jej wieku.
Kiedyś o niej usłyszycie. Jeszcze trochę.



Moje turbonerdy pierwsze, o co spytały po wyjściu z autokaru, to: "WUJEK, CZY SĄ TU POKEMONY?!". Okazało się, że nie ma.

I na koniec wisienka na torcie sztuki prymitywnej od wujcia Ajnsztajna:


Nie, to nie są cycki. Tylko skrzyżowane ręce.



Kocham was wszystkich. Do zobaczenia na poturnusach. I do następnego roku!





piątek, 19 lutego 2016

Tutorial kolorowania

Podobno mam oko do kolorów. Więc pomyślałem - hej! Może pokażę mój proces kolorowania i przy okazji kilka towarzyszących mu przemyśleń. Bo czemu nie.


1. Wstęp


Kolory to bardzo duża część mojego stylu. Moje linearty same w sobie są bardzo nieczytelne i bełkotliwe, głównie ze względu na to, że rysując operuję przede wszystkim liniami i konturem, zamiast myśleć plamami i operować dużymi kontrastami czerni i bieli. Ale nic nie szkodzi. Kolory wszystko ładnie podzielą na plany, najważniejszym aktorom wręczą kwiaty, a statystów wepchną do kulis. Nad doborem barw myślę już na etapie szkicowania.

Zacznijmy od absolutnych podstaw. Czyli od pizzy.


Generalnie rzadko kiedy myślę o kole barw. W większości koloruję na czuja. Ale gdy się zatnę, kolorując jeden kadr od pół godziny, wciąż nie będąc zadowolonym, to wracam myślami do najlepszych kumpeli. Są dobrą podpowiedzią, co robić, kiedy jesteś w kropce.

Każdy ma swoje ulubione palety kolorów. Ja osobiście prawie wyłącznie operuję w ciepłych barwach - brązy to mój najlepszy przyjaciel. Do tego ciepły żółty i niezbyt krzykliwy czerwony. Pycha. Generalnie moja paleta jest bardzo stonowana i niewiele w niej dużych kontrastów.

P.S. - Koloruję w Photoshopie.

Aha. No i zanim zaczniemy kolorować, oczywiście trzeba wyczyścić skan i wydzielić lineart na osobną warstwę. Jeśli nie wiecie jak to zrobić, tu jest dobry tutorial - http://sambees.deviantart.com/art/Easy-Lineart-Colour-Tutorial-57616954


2. Baza 



Oto lineart. Jak mówiłem, niezła kiełbasa.

Pierwsze co robię, to nakładam największe plamy kolorów. Najpierw się zastanawiam - jakie emocje ma przekazać rysunek? I na bazie tych przemyśleń intuicyjnie dobieram paletę.


Każda kraina w Czterościanie ma swój własny color code. Akcja powyższego artworka rozgrywa się w Ośmiogrodzie, który jest krajem bardzo ogrodowym. Stąd dominują tu ciepłe, ziemiste brązy i dużo zieleni. Całość ma wywołać sielankowe skojarzenia - rodzinne ciepło, przytulność, gościnność. Ciepła herbata na ganku, fotel bujany i wiosenna bryza. Oto Ośmiogród.


3. Ludziki


Pora położyć bazowe kolory na aktorów. Zacznijmy od naszej gwiazdy - rycerza, który jest w centrum kompozycji.


Zacząłem od dwóch kolorów głównych - niebieskiego i brązu. Niebieski, żeby postać wyskoczyła do przodu (niebieski dobrze kontrastuje z brązowym tłem) i brązowy, żeby jednak wciąż harmonizowała z całym obrazkiem i była częścią tego świata. No i poza tym - hej. Kocham brązowy.

Przy kolorowaniu postaci ważne są dla mnie pary kolorów. Tzn. różne elementy stroju w tym samym kolorze. Dobrym tego przykładem jest konewkowy hełm i pończochy. Dzięki temu samemu kolorowi na górze i na dole postaci, całość ładnie się spina.

Zwróćcie uwagę, że to nie buty są w tym samym kolorze, co hełm. Skrajne pary (czyli najwyższy i najniższy element postaci) zawsze źle mi wyglądają.


Jednak jednym z najbardziej rzucających się w oczy elementów jest czerwony naramiennik, który nie ma pary. Z jednej strony sprawia to niepotrzebnie, że naramiennik w skali postaci staje się dziwnie ważnym elementem.

No i skojarzył mi się taki wielki, czerwony gar, w którym moja mama zawsze robiła gołąbki.

Ale wg mnie dobry projekt postaci zgrabnie łączy symetrię i niesymetrię, zarówno pod względem stroju, jak i doboru kolorów. Niesymetria wertykalna przychodzi bardzo prosto, chociażby z oczywistego powodu różnicy głowy od stóp. Za to osiągnięcie niesymetrii horyzontalnej wymaga już aktywnego wysiłku. 

No i niebieski ładnie tu gra z tym czerwonym. Dzięki temu kontrastowi postać wyskakuje z tła jeszcze bardziej.

Kolejna zasada, jaką się kierowałem przy kolorowaniu rycerza - elementy na wierzchu postaci (tabard, elementy zbroi, sznur) są jasne, a elementy jego podwarstwy (spodnie, rękawy, buty) są ciemne. Dzięki temu wierzchnia warstwa wyskakuje, no...na wierzch. Jedynym wyjątkiem od tego jest ciemny hełm - dlatego, że miałem takie widzimisię. Miał być jasny, ale przy kolorowaniu pomyślałem o Zawiszy Czarnym i rycerzach w czarnych zbrojach...więc chciałem lekko skręcić w tę stronę.

Co do kolorów godła - gruszki i trzech śliwek - nie liczę ich do tej kolorystycznej rozpiski. Godło to jakby rysunek w rysunku i byt zupełnie osobny. Dobrałem jego kolory tak, żeby się zbytnio nie gryzły ze wszystkim, ale też na siłę nie podciągałem ich pod resztę. Pozwoliłem, żeby było swoją własną instytucją.

Kolory robaczka bazowałem na zdjęciu przeuroczych karaluchów znalezionych na internecie.


Kierując się pi-drzwi tymi samymi zasadami, pokolorowałem resztę aktorów. Grubą karczmarkę i parę w tle na razie zignorowałem. To statyści mocno zintegrowani ze scenerią. Ich kolory będą bardziej monochromatyczne.


Bam. Mamy pokolorowane postacie pierwszych planów. Podoba mi się, że nasz rycerz jako jedyny ma na sobie niebieski. To go dodatkowo wyróżnia.


4. Tło


No to teraz jedziemy z bazowymi kolorami tła.


Pierwszy plan. Zorientowałem się, że całość jest jednak zbyt brązowa. Zbyt monochromatyczna i smutna. Więc skopiowałem wszystkie kolory na nową warstwę, którą ustawiłem na tryb overlay na przezroczystość 20% i skleiłem z poprzednią warstwą.


Ha HAAAA...!

Praktycznie nie widać różnicy.

Jak się dokładnie przyjrzycie, to dzięki temu zieleń jest trochę bardziej soczysta, a brązy odrobinkę czerwieńsze. Widać to zwłaszcza po sukience kelnerki i deskach

[*] - W tym miejscu, z powodu własnej głupoty, straciłem plik i pokolorowanie wszystkiego od początku zajęło mi prawie 2 godziny.


Drugi plan!


Trzeci plan!

Przy okazji ogarnąłem całość wzrokiem i przemalowałem kilka drobiazgów, które mi się gryzły z resztą.

Moja zasada kciuka: im dalej coś w tle, tym ma mniejsze kontrasty. Bo wiadomo - im coś ma więcej kontrastu, tym bardziej rzuca się w oczy. Dlatego drugi plan to głównie zielonkawe brązy z drobiażdżkami w innych kolorach (okiennice, dachówki). A trzeci plan to już głównie tylko odcienie zieleni. A niebo i chmurki to już w ogóle.

Popatrzmy. Wszystko wygląda ok? Pożądany nastrój wciąż zieje od ilustracji? Tak? No to jedziemy dalej.


5. Detale


Ok. Jestem już tak mniej-więcej w połowie roboty. Teraz tylko z górki.

Pora podmalować detale - co głównie polega na przyciemnieniu/rozjaśnieniu charakterystycznych dla mojego stylu krawędzi przedmiotów.




Np. widzicie tabard rycerza? Albo kołnierz kelnerki? Mają zaznaczone krawędzie. Dzięki temu wszystko wygląda "mięsiście". Pycha.

No, ale wróćmy do kolorowania. Po podmalowaniu detali całość prezentuje się tak:


Teraz pojawia się problem. Mam duże przestrzenie, na których płaski kolor wygląda dość nudno - budynki, deski na ziemi, piach, niebo. Więc biorę jakiś fikuśny pędzelek i na nowej warstwie robię delikatną podmalówkę, żeby nadać tym przestrzeniom trochę brudu. Byleby nie przesadzić. Rożnica nie ma być zbyt widoczna.



Kiedyś rozwiązywałem ten problem kładąc na wszystko jakąś ziarnistą teksturę (czym się wciąż od czasu do czasu bawię), ale przez to całość wyglądała trochę na jedno kopyto. Poza tym, hej! Lubię płaskie kolory. Po prostu niespecjalnie sprawdzają się w przypadku dużych powierzchni

Całość po podmalówce.


6. Cień


Nic tak nie stwarza poczucia trójwymiarowości rysunku, jak porządny cień. W moim przypadku tworzę nowe warstwy (osobne dla ludzików i różnych planów tła) i ustawiam je na 30-50% przezroczystości. Biorę ciemnoniebieski kolor, który ładnie kontrastuje z moją ciepłą paletą kolorów, i kładę cienie.

Następnie przeciągam od góry wszystkie cienie delikatnym (praktycznie niewidocznym), fioletowym gradientem. Co rozjaśnia nieco cień u góry.


Cienie w tle powinny być lżejsze. Ponownie - im mniejsze kontrasty, tym mniej rzucają się w oczy.

Ilustracja po nałożeniu cieni.

A. Zapomniałem "ubrudzić" budynki na drugim planie, więc zrobiłem to tutaj.


7. Rozjaśnienia


Pora dodać rozjaśnienia, żeby wyciągnąć JESZCZE bardziej to co trzeba do przodu. Tworzę kilka nowych warstw (ponownie, osobne dla ludzików i tła), które ustawiam na tryb "overlay". Zaznaczam rozjaśnienia kolorem, który pasuje. Najczęściej jest to bardzo jasny, zimny brąz. Dodatkowo warstwę z rozjaśnieniami tła ustawiłem na 50% przezroczystości. A desek na podłodze na 40%. Ponownie - nie mają się zbyt rzucać w oczy, tylko trochę "zaokrąglić" co trzeba.


Całość z rozjaśnieniami.


8. Puci-puci


Teraz dodamy trochę życia w te pogodne twarzyczki. Nowa warstwa. Pędzel z miękkimi brzegami i ustawiony na ok. 10% krycia. I zaznaczamy delikatnie czerwonym kolorem nos, okolice oczu, usta, uszy, palce i łokcie. Byle bez przesady.



9. Kolorowanie linearta


I na deser - mój ulubiony etap! Nawet nie wiem czemu sprawia mi tyle satysfakcji. Może dlatego, że to najbardziej bezmózga część całego procesu. Można się odstresować i zrelaksować. Trochę jak kolorowanka, ale na odwrót. Bo kolorujesz kontury.

To samo, co przedtem - pamiętamy, że im coś ma mniejsze kontrasty, tym bardziej chowa się do kulis. Zatem jeśli kontur jest CZARNY, to wiadomo - będzie mocno kontrastować praktycznie ze wszystkim. Dlatego koloruję głównie kontury dalszych planów, a na pierwszym planie tych szczegółów, które nie mają się specjalnie afiszować. Do tego niektóre krawędzie - głównie krawędzie metalowych przedmiotów.





10. Epilog



Mam nadzieję, że taki wgląd w mój proces komukolwiek pomoże. A może i ktoś podpatrzy kilka moich trików i zaadoptuje je do własnego stylu, tak jak ja zrobiłem z wieloma rzeczami, które tutaj pokazałem.

Jeśli macie jakieś pytania - walcie w komentarzach.





poniedziałek, 23 listopada 2015

ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU "Death Saves"



Robienie konkursów jest super, dopóki nie musisz ich rozstrzygać. Co jest HORROREM. Nadesłaliście aż szesnaście rysunków, z czego naprawdę wiele świetnych. A nagród tylko cztery.

Więc postanowiłem rozdać jeszcze TRZY wyróżnienia! Co mi się będą walać komiksy po pokoju i kurz zbierały.

Ale komu je rozdać? Kto nic nie dostanie? Jasne, że poziom jest nierówny. Jasne, że jedni rysują lepiej, drudzy gorzej. Ale i tak we wszystkich pracach widzę pracę i dedykację, jaka w nie weszła. Że wam się w ogóle chciało na jakiś tam konkurs rysunek wysyłać.

Więc zacząłem grzebać w paczce z USA, zastanawiać się, czy może nie oddać ostatniego, prywatnego egzemplarza, liczyć po raz dziesiąty ile komiksów mam do rozdania...i odkryłem TO:


Wielkie, PIĘKNE naklejki. Dosłownie na styk, żeby starczyło dla wszystkich! Więc nikt nie odejdzie z pustymi rękami!

Więc KAŻDY, kto brał udział w konkursie, niech napisze mi na maila swój adres pocztowy.

Co brałem pod uwagę oceniając prace:

1. Grafika - Ogólny poziom umiejętności, ale także czy postać po prostu stoi, czy coś robi. Czy ma jakieś tło. Jakąś ciekawą kompozycję. Plus za pracę w kolorze. 

2. Opis - Ciekawe pomysły zawsze w cenie. Duże plusy za łamanie stereotypów. Mały minusik za zbędne rozpisywanie się.

3. W razie remisów patrzyłem, czy postać została podporządkowana pod konkretny system i była "grana" (+), czy została zmyślona specjalnie na potrzebę konkursu przez kogoś, kto nie grywa w RPGi (-). 


ZWYCIĘZCY 

Egzemplarz komiksu "Death Saves: Fallen heroes of the kitchen table" z wrysowanym przeze mnie rysunkiem nadesłanej postaci + mini dodatek "Death Saves: Total party kill guide"


"Postać z jednej z moich najdłużej ciągniętych sesji (3-4 lata) w D&D, druidka Elleani. Zaczęło się niewinnie, w sumie to ja miałam być Mistrzem Gry, ale przyszedł kolega Krzyś i nam pomistrzował; to na szybko zrobiłam sobie półnimfę-półelfkę druidkę. I jakoś tak zostało, graliśmy często i dużo i całą 3- osobową drużyną przeżyliśmy masę przygód. 
Elleani nie odstępował na krok niedźwiedź Mika, jej zwierzęcy przyjaciel i pomocnik, na którym starała się czasem jeździć. W czasie trwania przygód prowadziła korespondencję listowną z przyjacielem Aevanem, i na serio pisałam fizycznie listy w tenwgarze (język elfów wymyślony przez Tolkiena) i zanosiłam Krzysiowi-Mistrzowi, a on mi odpisywał tymże językiem i rozszyfrowywałam to. :) "
Autorka - Agnieszka Rysia Radzięda

 Komentarz: Zdecydowanie jedna z dwóch najlepiej narysowanych prac w całym konkursie. Grymas na twarzy półelfki sam w sobie mówi o niej TONY i nadaje niepowtarzalnego charakteru całej postaci. A pisanie listów po elficku do NPCa to już w ogóle kolejny poziom nerdozy.



 "Orientujesz się nagle, że podąża za tobą stara kobieta. Oczy ma zmrużone tak, że nie widać tęczówek, ale z jakiegoś powodu jesteś pewien, że pod powiekami kryje się nie bielmo, a kolor błękitnego nieba. Jej skóra jest pożółkła i pomarszczona, niczym pergamin niechlujnie wepchnięty do kieszeni, a ta na dłoniach, w których uścisku tkwi drewniany kij, jest niemalże przezroczysta, cienka jak bibułka. Na ramieniu dynda jej wiklinowy koszyk, a ubrana jest w proste, znoszone ubranie, dla którego kontrast stanowi przypięta do kubraczka broszka."Straszny zostawiasz po sobie bałagan, kawalerze. Może masz ochotę na pyzę z mięsem?"
Na swoje czterdzieste drugie urodziny, Ilse Laar, zmęczona walkami z dziećmi o podział majątku po piątym mężu, spaliła swoją posiadłość i upozorowała własną śmierć, by zająć się tym, co ją od zawsze fascynowało - tworzeniem armii nieumarłych. Ostatnie 20 lat spędziła na podróżach po świecie. Lubi eksperymentować w kuchni, zapach mokrej od deszczu ziemi i zachody słońca." [D&D]
Autorka - Iwona T

 Komentarz: Uwielbiam, gdy gracze odgrywają karykaturalnie stare postacie, które tak bardzo kontrastują z całą resztą drużyny, prawdopodobnie składającej się z bandy młodych śmiałków, z czego połowie gobliny spaliły wioskę. Modulowanie głosu, narzekanie na reumatyzm i prawienie morałów to zabawa sama w sobie. Ręka wystająca spod spódnicy Ilse to wisieńka na torcie - łatwa do przeoczenia i nie rzucająca się w oczy, ale gdy ją zauważysz, cała postać nabiera zupełnie nowego wymiaru, popychając twoją wyobraźnię do galopu.



 "Rouk jest wojownikiem, który poległ w boju wieki temu. Na skutek promieniowania oraz innych anomalii jego ciało ożyło, pozwalając mu wstać spośród martwych. Teraz przemierza świat w poszukiwaniu swojego królestwa, wobec którego pozostał lojalny aż do dziś." [Neuroshima]
Autor - Hendric

Komentarz: Bardzo ciekawe podejście do łamania i przeplatania gatunków. Plus solidny rysunek. Podobają mi się zwłaszcza lewitujące fragmenty kości.



"Imię: Turbo Red Zang 
System: Feng shui 2
Klasa: Science ninja
Broń: bladeblaster
Story: Przemierza ulice Hong Kongu w przebraniu, by bronić Ziemi i Wolności odkąd porzucił swoją pracę jako kierowca ciężarówki i poczuł w sobie moc. Owego dnia czym prędzej udał się do sklepu z zabawkami, gdzie nabył wszystkie potrzebne materiały(dlatego strój jest trochę przykusy). Walczy za pomocą bladeblastera, który jest równocześnie mieczem i pistoletem laserowym.
Catchphrase: TurboRed bladeblaster, turbo up!"
Autorka - Anna Malinowska

Komentarz: Czasami na sesji nie chcesz przeżywać poważnych dram i rozwiązywać trudnych moralnie problemów, tylko po prostu dobrze się bawić. Zarówno opis, jak i powyższy rysunek oddają to w 100%.




WYRÓŻNIENIA

Egzemplarz komiksu "Death Saves: Fallen heroes of the kitchen table" z autografem + mini dodatek "Death Saves: Total party kill guide"



 WFRP 2ED - Wolfgang“Co się patrzysz? Zajęty jestem, nie widać? Czaję się, znaczy, no, obserwuję... Co, niby jakie pytania? Kim jestem, jak się nazywam, ile mam lat?! He he, czekaj, czy Ty aby nie jesteś ze straży? Na pewno? No dobra, powiedzmy, że Ci wierzę. Dobrze Ci z oczu patrzy, no to odpowiem. Wołają mnie Wolfgang. Ile mam lat - nie wiem, pewnie więcej niż bym chciał, ale mniej niż wyglądam. O swoim pochodzeniu też wiem niewiele, a tego co wiem - nie pamiętam. Spędziłem kilka długich lat w głębokim, zimnym lochu. Wzięto mnie za szpiega, torturowano… ledwo zachowałem rozum, za to straciłem pamięć. W końcu uciekłem i po długiej tułaczce spotkałem dawnych kompanów, którzy szczęśliwie rozpoznali mnie i opowiedzieli o wspólnych przygodach... nie, nie wiem, czy nic nie zmyślili. Może wcześniej miałem jakieś idiotyczne imię, Prospero, czy coś - i wymyślili mi lepsze - nie wiem. Czym się zajmuję? Jak by to rzec, jestem pośrednikiem. Sprawiam, że rzeczy zmieniają właściciela. A teraz już wystarczy tych pytań, idź sobie!”
Autor - Jerry



"Postać z systemu Neuroshimy, Juniper. 150 cm chodzącej demolki z Hegemonii, która krzepy w łapie miała więcej niż każdy z pozostałych członków drużyny, a warto wspomnieć, że była jedyną babką w teamie. Właściwie to miała więcej kondychy niż wszyscy 3 pozostali razem wzięci. Mimo bycia miniaturowym czołgiem, w gruncie rzeczy to sympatyczna dziewoja, może nie najbystrzejsza, ale z ludźmi szybko łapała kontakt przez swoją otwartość i prostoduszność. A o co chodzi z trójzębem w klimatach postapo? Cóż, Juniper miała to do siebie, że oprócz tego że na rękę się z nią nie siłowało jak się chciało ją zachować, to się też z nią nie piło, jak się nie chciało zapić na śmierć. Jedną z ulubionych jej form rozpoczęcia rozmowy było oznajmione donośnym głosem "NO I SŁUCHAJ STARY, BYŁA TAKAA IMPREZA I NAPILIŚMY SIĘ I KUMPEL POWIEDZIAŁ ŻE NIE ZROBIĘ (wstaw co ci przychodzi do głowy)" co wywoływało tylko zrozpaczone westchnięcie jej nowych towarzyszy, bo oto kolejna historia o pijackich wyczynach. I tym sposobem kiedyś Juniper wlazła na starą fontannę i wyrwała ze stojącej na niej rzeźby trójząb, który potem przypadł jej dość gustu."
Autorka - Punki



Imię: Jaar'Jaraa
Pochodzenie: Missisipi
Cecha z pochodzenia: kwas w żyłach, chlor w płucach
Specjalizacja: technik
Profesja: chemik
Cecha z profesji: farmaceuta
Choroba: socjopatia

Jaraa dorastała w ściekach, gdzie tak przesiąkła wszelakimi chemikaliami, że jest odporna na większość substancji toksycznych. Małą siłę fizyczną nadrabia umiejętnościami z zakresu sztuki przetrwania, kamuflażu i orientacją w terenie. Podróżowała na motocyklu po całym kraju zdobywając rozległą wiedzę z zakresu medycyny, techniki oraz chemii. W poszukiwaniu użytecznych substancji zapuściła się aż do Neodżungli, gdzie prawie została pożarta przez mięsożerną roślinę. Jednakże toksyny w ciele Jary i te, które miała przy sobie zaczęły rozpuszczać tkanki rośliny zaraz po rozpoczęciu procesu trawienia. Nim roślina się otruła przekazała dziewczynie część materiału genetycznego. Jaraa zaczęła mutować, zyskała zdolność do fotosyntezy, dzięki czemu może mniej jeść, ale poza tym żywi się wyłącznie surowym mięsem. Stała się jeszcze bardziej aspołeczna, zakrywa twarz, by ludzie nie zauważyli, że jest mutantem. Po powrocie do Missisipi zdobyła pewien respekt dzięki umiejętnościom wytwarzania leków i leczenia chorób. Nikt nie chce jej podpaść, gdyż znana jest także jako mistrzyni trucizn, a prawie wszyscy się u niej leczą. Niechętnie wytwarza materiały wybuchowe, bo panicznie boi się ognia.
Autorka - Aleksandra Bierońska



KCIUKI W GÓRĘ

Naklejka



"Imię: Triv RudeforWiek: 121 lat
Profesja: InżynierWzrost: 120cm
Masa: 41kgRasa: O'vinim

Triv jest jednym z O'vinimów. Jak każdy O'vinim skończył akademię w wieku 25 lat i jak każdy umrze w wieku 140 lat. Jak każdy jest lojalnym członkiem idealnego społeczeństwa. O'vinimowie nie są ludźmi. Nie rozumieją innych ras i ich zachowań. W ich kulturze nie ma wojen, klas społecznych itp. Nie ma klęsk głodu, a życie jest na wysokim poziomie, każde ich miasto ma szpitale i kanały. Jako istoty bardzo społeczne i inteligentne tworzą istną utopię, przypominają wręcz jak ja to określam "organicznego molocha". Ich miasta znajdują się pod ziemiom. Uważają się za lepszych od innych, gdyż ludzkość boryka się z trywialnymi problemami, na przykład wojną (która z ich perspektywy jest.... nawet nie wiadomo o co chodzi). O'vinimowie wyglądem raczej nie są mili, nie posiadają ciepłoty ciała (jako, że są zbudowani z białka, które nie zmienia swoich właściwości pod wpływem temperatury), zimą więc są zimni jak lód. Dodatkowo puste, kolorowe oczy oczy, mrugające 2-3 razy dziennie. Uśmiech pełen ostrych zębów i długie cienki język. Pokryci są naturalnym pancerzem, który przypomina zewnętrzny szkielet. Długo by o rasie opowiadać, a kazali się streszczać. O O'vinimach można by jeszcze długo opowiadać.
Triv ma o tyle pecha, że magiczny portal wyrzucił go gdzieś daleko od domu. Poirytowany obecnością ludzkości szuka drogi do domu, a zapas papierosów się kończy. Jako inżynier zna się na tworzeniu różnorakich bomb muszkietów i innych nowoczesnych przedmiotów znanych tylko swojej rasie. Jest przekonany o swojej wartości. Opędza się od ludzi, których uznaje za stratę swojego czasu, a oni dodatkowo nie chcą go brać poważnie, kiedy ma 120 cm wzrostu."
Autor postaci - Patryk Wiśniewski

 Komentarz: Druga z duetu najlepiej narysowanych prac, które przyszły na konkurs. Niestety podesłał ją nie autor rysunku, a autor samej tylko postaci. Uznałem, że pierwszeństwo do nagród mają autorzy i tego i tego.



"Uniwersum: Postapokaliptyczne fantasy - świat, który po wojnie i wybuchach nuklearnych powrócił do czasów wojowników, łuków i magii wywołanej tajemniczym promieniowaniem.

Opis postaci: Olaf - Wojownik
Po tym jak wojna odebrała mu Cały jego dobytek wraz z domem i rodziną, Olaf dołączył do grupy ocalałych - założycieli Gildii Odrodzenia. Jego ekwipunek jak wszystkich wojowników wytwarzany jest ze złomu i śmieci walających się po zgliszczach miast i nie tylko. Podróżuje po świecie, by w czasach bezprawia zwalczać z bliskiej odległości bandytów i zwierzęta poddane mutacji."
Autor - Rafał Szkubel






"Ezechiel z Neuroshimy.

Z zawodu Deratyzator - łowca nagród polujący na mutantów i przestępców w nowojorskich podziemiach. Kanały, stare tunele metra, schrony i magazyny z czasów zimnej wojny to jego terytorium, a stada jednomyślnych szczurów, przemytnicy, czy coraz częściej - agenci Molocha to jego zwierzyna. Za garść gambli zapoluje na wszystko co zeszło na dół. Nie lubi otwartych przestrzeni, światła i rozstań ze swoim miotaczem ognia. Dupek, cynik i samotnik, dla którego liczy się tylko adrenalina i przetrwanie za wszelką cenę. Nie ma nic przeciwko kanibalom, choć woli ich z ketchupem."
Autor - Łukasz Dobija



"WPIS BIBLIOTECZNY: Sarir "Belfer" Stormseeker, Mistrz Jedi, 44ABY - 130ABY

streszczenie: Genialny strateg i dowódca.
Autor własnego stylu fechtunku opanowanego tylko przez niego - szermieki stu szabli[001]. 
Jego życie było monumentem jasnej strony mocy. Bohater wielu zapisków heroicznych działań w bibliotece Jedi[002][003][004][005][006][007][008][009], Niezłomnie wcielający w życie wszystkie cnoty porządku Jedi[010]. Niezachwiany w swojej postawie mimo wielu prób odciśnięcia na nim piętna ciemnej strony. 

Jego życiowe dokonania przyćmiła fatalna passa upadłych jedi będących jego padawanami, stąd przydomek "Belfer" zostanie głównie zapamiętany jako najgorszy nauczyciel wśród najlepszych adeptów w historii. Wszyscy padawani, których szkolił - a nawet jego własny mistrz[011] - porzucali nauki i przechodzili na ciemną stronę. Niejednokrotnie po prywatnych próbach uratowania Sith'ów sam musiał dosięgnąć ich swoimi mieczami świetlnymi[012][013][014][015][016][017], gdyż zbyt mocno zagrażali praworządności w galaktyce. Za każdym razem rozdarty bólem tracenia swoich przyjaciół, którym starał się jak najlepiej przekazać dziedzictwo jasnej strony - do końca swoich dni pozostawał optymistą.

Zginął podczas trzeciej czystki jedi[018] w 130ABY poświęcając życie dla umożliwienia ucieczki garstki padawanów - w tym swojego, który kierowany żądzą zemsty dał się pochłonąć ciemnej stronie mocy[019].
Linia jego nauk nie miała żadnego kontynuatora[020].

-PRZECZYTAJ PEŁNY ŻYCIORYS-

ODOŚNIKI:
[001] Styl stu szabli formy VIII,
[002] Wojny galaktyczne,
[003] Konflikty gwiezdne,
[004] Rajdy,
[005] Pojedynki z Sithami,
[006] Negocjacje,
[007] Polowania na artefakty,
[008] Eksploracja zewnętrznych kręgów,
[009] Ujawnione intrygi,
[010] Cnoty porządku Jedi,
[011] Skydria Oria (Darth Sletae),
[012] Teklalli (Darth Nuguo),
[013] Kobayashi Storm (Darth Titan),
[014] Leia Duro (Darth Mami),
[015] Toma Chias (Darth Zus),
[016] Akacus Leeilles (Darth Yewel),
[017] Hutle Bekgar,
[018] Trzecia Czystka Jedi,
[019] Grumo Meelku (Darth Doto),
[020] Drzewo Mistrz-Uczeń"
Autor - Piotr Trębacz



"Dla najmłodszej córki jednej z rodzin koczowniczego plemienia nie starczyło pieniędzy na posag. Młoda Alin wyrusza więc w świat na latającym dywanie, aby uzbierać kwotę, pozwalającą jej na poślubienie kawalera z porządnego klanu. Dziewczyna para się głównie pracy najemniczej i zazwyczaj odsyła część pieniędzy do domu."
Autorka - Kasia Stopa



"Bobrzy tropiciel, poszukuje złoczyńców grasujących po jego rewirach. Choć postać nie pochodzi z żadnego systemu RPG, myślę, że świat pełen antropomorficznych zwierzęcych postaci, mieszkających wśród borów, lasów (i gajów!) to niezły pomysł na grę fabularną."
Autor - Jakub "Gajowy Jr" Gajewski



"Dragomir Niewielki - czterdziestoletni skrzat polny. Zajmuje się hodowlą myszy.Przez większość życia Dragomir był normalnych rozmiarów skrzatem mieszczącym się pod kapeluszami muchomorów i spokojnie hodującym swoje gryzonie. Dziesięć lat temu nieuważny czarodziej nastąpił na jego stadko pasących się myszy i rozdeptał je. Wściekły skrzat zażądał rekompensaty, a mag obiecał czarami rozmnożyć pozostałe przy życiu zwierzęta Dragomira. Zamiast jednak powiększyć stado w sensie ilości sztuk powiększył je razem z ich właścicielem w sensie wzrostu. W ten sposób skrzat urósł do rozmiarów człowieka a myszy dorównują wielkości dużego psa. 
Od tej pory Dragomir jest szanowanym hodowcą ogromnych myszy, które świetnie sprawdzają się na polowaniach i przy szukaniu trufli pod poszyciem lasu. Chciałby jednak wrócić do swojego pierwotnego rozmiaru, bo nie może znaleźć na tyle dużych grzybów, aby zrobić z nich dla siebie kapelusz."
Autorka - Anna Neumann



"Ćma
Elegancka i taktowna dama z dobrego domu o nietypowym przydomku, a zarazem kolekcjonerka motyli. Mało kto mógłby powiedzieć o niej coś więcej, ponieważ znana jest również ze swej skrytości i powściągliwości. Nie bez powodu z resztą jest życie prywatne jest owiane tajemnicą, bo wieść o tym, że panna, zwana Ćmą spaceruje nocami po cmentarzach, zapewne znacząco odbiłaby się na jej nienagannej reputacji. Ponadto informacja o tym, iż jest ona nekromantką mogłaby okazać się jeszcze bardziej skandaliczna. Nie jest do końca jasne dlaczego jej wybór padł akurat na ten zakres praktyk magicznych, jednak łatwo zauważyć, że czary Ćmy są niezwykle skuteczne. Poza panowaniem nad licznymi ożywionymi trupami ludzi i zwierząt, jej umiejętności umożliwiają jej kontakt z duchami, które czasem skłonne są zdradzić nieodkryte dla żyjących szczegóły przyszłości."
Autorka - Adrianna Laskoś



"W świecie, w którym twoim największym wrogiem jest ogień (Wampir Maskarada), pozwolono mi grać miotaczem fireballi. Moja mała wampirzyca, córeczka obrzydliwie bogatego, amerykańskiego barona naftowego (bonus do grubości portfela), wcześniej studentka informatyki, wykopała się spod ziemi podczas standardowej akcji mordowania kultystów. Przez cud lewych kości nie została z miejsca zastrzelona, jak się później okazało, na nieszczęście drużyny. Niezrównoważona emocjonalnie i bez jakiegokolwiek przeszkolenia w używaniu mocy, zestresowana wysadzała starszym wampirom cygara w twarz i podpalała randomowe dokumenty podczas audiencji u ważniaków. W czasie walki z potężniejszymi bossami robiła za broń ostateczną. Niszczyła wszystko wokół, stawiając współgraczy przed niemożliwymi testami na opanowanie i  do otwierania sobie żył, aby ugasić pożar (autentyczna deklaracja z sesji)."
Autorka - Jeleń


Wszystkie nagrody wyślę hurtem, jak przyślecie mi swoje adresy i jak wrysuję rysunki komu trzeba.


Zwycięzcom gratuluję, a wszystkim dziękuję za udział w konkursie!

Nie przestawajcie rysować!