Dawno nic nie pisałem. Głównie przez Wojnę na Bitwach Komiksowych, która swoją drogą dobiegła końca z wynikiem 139 do 65 dla Kongregacji Ślepych Rysowników i Jednego Scenarzysty Bez Ręki. Cytując Chowdera: "Pozwólcie mi chwycić zwycięstwo w moje małe, spocone rączki. Żeby się rozpuściło. I żebym mógł powąchał te dłonie. Wąąąąch!". To była naprawdę świetna jazda.

Bałtycki Festiwal Komiksowy dosłownie za rogiem. Już od przedwczoraj na Wojewódzkiej Bibliotece wiszą plakaty bohaterów Kartonu.
Niestety, w tym czasie będę wylegiwał się gdzieś w lesie i jako obozowy wychowawca grał z dzieciaczkami w RPGi. Wierzcie mi, to była dla mnie naprawdę ciężka decyzja. Nie uświadczycie mnie na samym BFK, ale za to będę na przedBeeFKowym piciem - zbiórka w piątek o 19.00 na ulicy Długiej, pod fontanną Neptuna. Przychodźcie, przychodźcie, gdziekolwiek się chowacie.
Co do festiwalowej nieobecności, to na lipcowej Fecie też mnie nie będzie. Jestem w tym czasie w Liverpoolu. Zresztą, także na festiwalu. Jak widzicie, w wakacje nie uświadczycie za dużo Stripfielda. Wyjazdy, rozjazdy. Ale przywiozę dużo szkiców.
Czy powiedziałem szkice? Na przykłads losowych robotów, jakichś znajomych i przyjaciół? Może być. Może być.






Zajrzyjcie od czasu do czasu na mój deviantArtowy profil (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście). Na Kreskotok trafiają tylko, khem, "odpadki". Tzn. jakieś małe pierdółki albo strony ze szkicownika, którymi nie chcę zaśmiecać mojego dA.
Hmm...chyba najwyższa pora zrobić nagłówek temu blogu. Hm.
Pamiętajcie, że ciągle jestem otwarty na zlecenia. Od 10 do 16 lipca jestem w u siebie, więc jeśli chcecie ode mnie jakiś rysunek, to piszcie wtedy.
Udanych wakacji. Chodźcie na boso i jedzcie dużo lodów.
