Z okazji mojego powrotu do rysowania Tramwajów (NARESZCIE) wrzucam więcej dobroci. Tym razem całe dwie strony w szkicu! A jedna z nich jest NAŁADOWANA AKCJĄ PO BRZEGI! AWWW YEeEEAAaaAA!
Obecnie kończę szkic 38mej strony i jestem przerażony, jak bardzo album komiksowy potrafi być czasochłonny. Czeka mnie prawdopodobnie jeszcze drugie tyle, a potem to wszystko trzeba jeszcze wytuszować i pokolorować. Trzymając pełnometrażowy komiks w dłoniach, człowiek nie zdaje sobie sprawy, ile autor władował w niego czasu, krwi i potu, dopóki sam nie przysiądzie do procesu twórczego.
Tym bardziej dręczy mnie myśl, gilgotająca jakieś tylne partie mózgu, że tworzę komiks niemy. Miesiące rysowania. Jakieś 15-20 minut czytania.
Tymczasem, borem, lasem (nie ma to jak zarzygać gorzkie myśli brokatem) - sneak peek! Głównie o kanarach, ale to z racji tego, że przez ostatnie kilka stron rysowałem właśnie ich. Do enjoy.
Centrum handlowe Manhattan we Wrzeszczu na rysunku.

I w rzeczywistości.
Nawet nie wiecie, ile miałem frajdy przy rysowaniu tej rozróby.