piątek, 10 czerwca 2011

Dziś wszystko skończyłem


To koniec Terapii. Wracam do rysowania Tramwaju.

Możliwe, że narysuję jeszcze parę odcinków epilogu w nieokreślonej przyszłości, ale to już nie do końca zależy ode mnie.

W każdym razie, dziękuję bardzo za czytanie i komentowanie!




15 komentarze:

  1. Spellu, za dwa tygodnie powiem Ci co o tym myślę.
    Podobało się? Chcecie epilogów? No to zapowiadają się dłuugie i ciężkie nocne wyprawy po "hłüst". ^^

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Werter jest łysym niskim staruszkiem?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Totalnie. Poza tym odstrzelił sobie połowę skalpu, stąd łysina.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Idź szukać dziewczyny, która Cię rzuci! Natychmiast!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. no, idź! :P
    ale co do Luny, to on sobie w polik nie walnął?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. I ty uważasz za utratę szczęścia utratę dziewczyny... To my właśnie straciliśmy terapie...
    TO jest nieszczęście.
    Czy ty sobie zdajesz sprawę ile ludzi przez to może wpaść w depresje... Jesteś bez serca.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Werter brzmi jak nazwa cukierków. Takich dobrych. Toffi.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Werther's Original. Ha! Przez Ciebie już zawsze będą mi się kojarzyć z Werterem.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Teraz dziewczyny zaczną nałogowo rzucać komiksiarzy na całym świecie, ot co. Tylko po to, żeby znalazł się jakiś nieudolny podróbca terapii. Spellu, coś Ty uczynił.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. To była piękna seria!
    Przypomniała mi stare, dobre czasy.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. gdyby Terapia została wydana na papierze, zrobiłabym wszystko, żeby ją zdobyć

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Dawno mnie na Twoim blogu nie było i widzę że się sporo zmieniło :c Terapeutyczne paski były hm, ciekawe (ten o ojcu daje do myślenia, no i nie wiedziałam że cyrkowe życie jest takie ciężkie, te występy na ulicy w wieku dwóch lat, a ja zawsze zazdrościłam Ci ojca klowna bo wyobrażałam sobie że to tak super...). U mnie życie "artystyczne" (tzn rysowanie i malowanie) ruszyło pełną parą dokładnie w dniu, kiedy przydarzyła mi się pewna daleka od szczęśliwości przygoda i moje życie zaczęło się sypać. Tak jakoś się dzieje, że nieszczęśliwe wypadki dają najsilniejszego kopa w dupę, są początkiem rozwoju artystycznego, a bez nich stoi się w miejscu. (Choć już czasem wolałoby się stać w miejscu...)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. pokaż co potrafisz werterze!

    OdpowiedzUsuń na zawsze